Reklama

Porządkowanie pojęć

Infantylnie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Spośród publicystów zajmujących się w Polsce tematyką komunizmu wyróżnia się Jacek Kwieciński, publikujący w Gazecie Polskiej. Ten mistrz ciętego języka nigdy nie popada w gadulstwo ani w felietonowe błazeństwa, bo zawsze operuje historycznym konkretem, przedstawia fakty. Ostatnio publicysta zajmuje się śledzeniem, w jaki sposób sieje spustoszenie w umysłach polityków - i artystów, ale też zwykłych „konsumentów” mediów - nowe wcielenie marksizmu, czyli poprawność polityczna. Opublikowany 6 września br. tekst o wyrzucaniu w błoto miliardów dolarów w ramach „międzynarodowej pomocy dla głodującej Afryki” jest znakomitą próbką precyzyjnego myślenia J. Kwiecińskiego. W założeniach tej wieloletniej akcji, której patronowały międzynarodowe instytucje w rodzaju Banku Światowego, Klubu Rzymskiego etc., tkwiło fałszywe i zgubne przekonanie, że po okresie kolonializmu Afrykę należy wspomóc sowitymi dotacjami, nie patrząc na to, kto będzie je tam rozdysponowywał, ani na to że dziedziną, której rozwój zagwarantuje Afryce dostatek żywności i rozwój gospodarczy, jest rodzime rolnictwo, a nie rozbuchany przemysł. Międzynarodowych gremiów głoszących konieczność niesienia pomocy w celu zapewnienia „rozwoju ekonomicznego” Afryce w najmniejszym stopniu nie zniechęcał fakt, że - jak przypomina Kwieciński - ludźmi, w których ręce ta pomoc trafiała, była „pierwsza po dekolonizacji wataha przywódców, to byli niemal bez wyjątku, często dobrze wykształceni, dyktatorzy, «ojcowie narodu», propagatorzy rodzimych odmian marksizmu”. Zatem nikt nie powinien być zaskoczony, że miliardy dolarów z międzynarodowych trzosów szły „na budowę «białych słoni» - wielkich projektów na tzw. uprzemysłowienie”.
„Tworzono kołchozy, przesiedlano ludność, państwo przejęło kontrolę nad produkcją, dystrybucją i cenami produktów żywnościowych. Dyktatorska, tyrańska, często ludobójcza władza uniemożliwiała wręcz powstanie normalnych społeczeństw, normalnej ekonomii, nie mówiąc o rządach niechby nawet i ułomnego prawa. Pierwszy, niejako pokazowy przywódca «nowej Afryki» Kwame Nkrumah przekształcił terytorium nieprzypadkowo zwane Złotym Wybrzeżem w wynędzniałą Ghanę”. Tzw. społeczność międzynarodowa nie tylko patrzyła przez palce na rasistowskie wyczyny nowych dyktatorów, ale wręcz popierała tych autorów krwawych zamachów, bezkarnych rzezi na ludności cywilnej, religijnych wojen. Dlaczego? „Wraz z Castro i blokiem sowieckim tworzyli oni w ONZ potężny blok. Nawet gdy do władzy dochodził obłąkany ludożerca, jak Idi Amin z Ugandy, broniono go. W ONZ urządzono mu owację na stojąco” - przypomina Jacek Kwieciński wstydliwe karty z rozdziału pt. „humanitarny Zachód urządza Afrykę”. Po 45 latach od dekolonizacji Afryka głoduje, w wielu niegdyś kwitnących koloniach nastąpiła autentyczna zapaść cywilizacyjna, trwają niczym nieuzasadnione krwawe wojny etniczne, a ostatnio zafundowana pomoc na walkę z AIDS na Czarnym Kontynencie, jak twierdzi były pracownik Banku Światowego William Easterly, „przyczyniła się do śmierci większej liczby ludzi niż ich uratowały kosztowne kuracje kosztem działań prewencyjnych, a także zwalczania innych masowych chorób, jak malaria”. A jednocześnie sumienia ludzi z „bogatych państw”, patrzących poprzez ekrany telewizorów na cierpienia głodujących dzieci i ich, zmuszanych do koczowania w obozach dla uciekinierów, rodziców, uspokaja się, gdy mówi się o nowych miliardach dolarów topionych w utopijnych projektach, opracowanych w makroskali, bez zrozumienia realiów i bez zagwarantowania Afryce prawdziwej wolności gospodarczej. A wolność ta polega - wszędzie, w Kongo, w Etiopii, w Polsce i na Alasce - na tym samym, na oddaniu inicjatywy w prywatne ręce i zagwarantowaniu prywatnej własności. Tam, gdzie człowiek ma możliwość pracy, wraz ze swoją rodziną, na swojej ziemi, w swoim warsztacie, tam gdzie się mu nie przeszkadza w byciu twórczym, w rozwijaniu się w harmonii z otoczeniem, z przyrodą, z innymi ludźmi - tam wszędzie dzieje się dobrze. Swobodny, nieskrępowany umysł ludzki, ludzkie ręce chętne do pracy, prawo własności chronione przez państwo - to największa gwarancja sukcesu ekonomicznego, o czym przypomniał Jacek Kwieciński, nawiązując także do przykładu Korei Płd., która nigdy nie miała żadnej pomocy finansowej z zewnątrz, a jest krajem kwitnącym. Wielkie organizacje międzynarodowe mają wciąż bardzo dużo pomysłów, jak uszczęśliwić narody i społeczności lokalne, zwłaszcza pomysłów związanych z ziemią i z produkcją żywności. Widać to także coraz lepiej w Polsce, przy okazji dopłat bezpośrednich. Już dziś wielu ludzi zadaje sobie pytania, czy nikt aby nie zamierzał - i nadal tego nie pragnie - płacić im właśnie za to, że nie będą uprawiać ziemi mądrze i z wyobraźnią, produkować tego, co jest potrzebne i co im się opłaci. Jak uczy przykład Afryki, z jej pogłębiającą się zapaścią, wielkie projekty i gigantyczne sumy często niewiele mają wspólnego z chęcią podtrzymania życia na objętym „pomocą” obszarze, z autentyczną pomocą rodzinie, z szacunkiem dla człowieka, dla jego talentów, tradycji gospodarczych, umiejętności i potrzeb. „Mieszkańców Afryki należy wreszcie przestać traktować jak dzieci” - pisze Kwieciński w konkluzji swojego tekstu o porażce światowego lobby „pochylającego się z troską” nad Czarnym Lądem.
Czas, byśmy i my w Polsce nie pozwolili nikomu traktować się jak dzieci.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wielu zostało odrzuconych, wyśmianych, poniżonych, a nawet straconych

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Łk 10, 1-12 <- KLIKNIJ

Czwartek, 1 października. Wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, dziewicy, doktora Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

Wałbrzych. Ostatnia prosta przed święceniami

2026-10-01 20:00

[ TEMATY ]

diakonat stały

Janusz Radziszewski

Diecezjalny Ośrodek Formacyjny w Opolu

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Już tylko kilka dni dzieli Janusza Radziszewskiego od święceń diakonatu stałego. 1 października w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego kandydat złożył wymagane przed święceniami wyznanie wiary i przysięgę.

To kolejna, a zarazem jedna z ostatnich stacji na drodze Janusza Radziszewskiego do diakonatu stałego. W czwartek 1 października podczas liturgii w wałbrzyskiej parafii na Podzamczu złożył on uroczyste wyznanie wiary oraz przysięgę przewidziane dla kandydata przygotowującego się do przyjęcia święceń.
CZYTAJ DALEJ

Różaniec dla zabieganych. Czy trzeba mieć czas, żeby się modlić?

2026-10-01 20:50

[ TEMATY ]

różaniec

dla zabieganych

czy trzeba mieć czas

modlić

Adobe Stock

Październik to dla wielu osób czas powrotu do różańca. W kościołach po raz kolejny rozbrzmiewa „Zdrowaś Maryjo”, a wśród wiernych pojawiają się postanowienia, by tej modlitwie poświęcać więcej czasu. Tyle że z czasem bywa różnie. Praca, dom, dzieci, zakupy, nauka, spotkania i dziesiątki drobnych spraw sprawiają, że wieczorem najczęściej marzymy już tylko o chwili odpoczynku. Czy w takim rytmie dnia jest jeszcze miejsce na różaniec?

Podczas objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie w 1877 roku pojawiło się wezwanie do modlitwy różańcowej. Dla wielu osób różaniec stał się odtąd jedną z najważniejszych codziennych modlitw. Tyle że regularność nie zawsze przychodzi łatwo. Nie każdy ma możliwość, by wieczorem spokojnie usiąść i przez kilkadziesiąt minut modlić się bez przerwy. Czasem wystarczy jednak zacząć od jednej tajemnicy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję