Reklama

Kultura

Jarosław Marek Rymkiewicz: poeta-obywatel

Jarosław Marek Rymkiewicz nie uciekał od związków poezji z polityką - wierzył, że sztuka ma siłę zmieniania świata i - wzorem Mickiewicza - stosował tę zasadę w praktyce. W jego dorobku szczególną część zajmują wiersze obywatelskie oraz eseje o historii Polski.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Już "Ulica Mandelsztama" (1983), tomik, w którym Rymkiewicz zapisywał doświadczenie przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a także stanu wojennego, odbierana była jako zapis "na gorąco" nastrojów społeczeństwa, dialog poety z odbiorcami o aktualnych wydarzeniach. Krzysztof Masłoń uważa, że właśnie w tym tomiku Rymkiewicz trafił na swoją formę poetycką. "Był to dystych, który się znakomicie nadawał do przekazywania treści patriotycznych, wtedy bardzo niemodnych. To się znakomicie sprawdziło" – powiedział krytyk.

Swego rodzaju ukoronowaniem poezji obywatelskiej Rymkiewicza jest wydany w 2010 r. tomik "Wiersze polityczne". W dołączonym do eseju "Czego uczy nas Adam Mickiewicz" poeta odpowiada: poezji zaangażowanej. I taki jest ten tomik, który otwiera wiersz "Na śmierć nieznanego obywatela" z 1955 r., a kończy utwór "Dla Ignacego Rymkiewicza (na jego pierwsze urodziny)" z lipca 2010 r. Wśród dwudziestu pięciu utworów poetyckich znalazły się m.in. takie wiersze, jak "Mogiła Ordona" (1979), "Księżyc nad Wigrami" (1980), "13 grudnia" (1981), "Kiedy się obudziłem, Polski już nie było" (1982).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Jest tam także napisany pod wrażeniem katastrofy smoleńskiej i upubliczniony już dziewięć dni po niej utwór "Do Jarosława Kaczyńskiego" : "Ojczyzna jest w potrzebie - to znaczy: łajdacy/ Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy [...] To co nas podzieliło - to się już nie sklei,/ Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei/ Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu/ Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!/ Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?/ O to nas teraz pyta to spalone ciało/ I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie/ Niech się Pan trzyma - Drogi Panie Jarosławie". Wiersz ten był oskarżany o utrwalanie podziałów politycznych ("Dwie Polski - jedna chce się podobać na świecie / I ta druga - ta którą wiozą na lawecie") i o odwoływanie się do spiskowej retoryki ("Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei / Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu"). Kontrowersje nie zmieniły jednak faktu, że wiersz jest cennym zapisem emocji odczuwanych w 2010 r. przez rzesze Polaków.

Jednym z najważniejszych tematów twórczości Rymkiewicza była historia Polski, a pisząc o niej, nie uciekał od trudnych ocen i diagnoz, często postrzeganych jako ostre, a nawet kontrowersyjne. Gorącą dyskusję wywołało "Wieszanie" (2007), tom esejów o wydarzeniach Insurekcji Kościuszkowskiej w Warszawie, na której ulicach między połową kwietnia a początkiem listopada 1794 r. stanęły szubienice, a lud stolicy rwał się do wieszania winnych rozbioru kraju. Zdaniem Rymkiewicza była to utracona szansa Polaków na radykalną zmianę biegu swoich dziejów, do czego doprowadziłoby stracenie Stanisława Augusta. Do wieszania króla ostatecznie nie doszło, mimo że w ręce ludu dostały się +kwity+ na króla, czyli jawny dowód, że jego bierność opłacali sowicie Rosjanie. "+Wieszanie+ to książka głęboko aktualna, pokazująca mechanizmy działania historii, stawiająca pytanie o oczyszczającą siłę przelanej krwi" - powiedział Marek Nowakowski, przewodniczący jury Nagrody Mackiewicza, które nagrodziło "Wieszanie". "Owszem, zdarzało mi się myśleć o tym, że w czerwcu 1989 roku trzeba było powiesić komunistów na latarniach na Krakowskim Przedmieściu, że tak byłoby dla nas wszystkich po prostu lepiej" - mówił Rymkiewicz po otrzymaniu nagrody.

Reklama

Bronisław Wildstein uważa, że głównym zarzutem Rymkiewicza wobec polskości i Polaków była "zbytnia łagodność", którą rozumiał jako "brak umiejętności obrony swojej tożsamości przez zdrajcami". "Często szokował współczesny dobry smak i wyobraźnię. W +Wieszaniu+ mówi tak naprawdę o braku wieszania. Niemal nikogo nie skazano na śmierć. W ten sposób Rymkiewicz mówił, że Polakom brakuje twardości w wyciąganiu wniosków wobec tych, którzy sprzeciwiają się swojej wspólnocie" – powiedział publicysta Polskiej Agencji Prasowej po śmierci poety.

W 2008 r. ukazało się "Kinderszenen" - wspomnienia z dzieciństwa w okupowanej Warszawie. Rymkiewicz pokazuje, jak wydarzenia z Powstania zostały przez różne osoby zapamiętane zupełnie inaczej, i każda z tych relacji jest w oczach poety równie ważna. Nawet jeżeli są one wzajemnie sprzeczne faktograficznie, to i tak każda relacja niesie z sobą prawdę na temat swojego autora, stanu jego ducha, gdy patrzył na opisywane wydarzenia, sposobu, w jaki je wspomina. Rymkiewicz analizuje też zmiany w języku, jakim mówiono o Powstaniu Warszawskim na przestrzeni sześćdziesięciu lat. Wspomina, że podczas Powstania dla wszystkich było jasne, że walczą z Niemcami, ale już po kilku latach okazało się, że byli to "naziści", występujący także pod nazwą "faszyści". Rymkiewicz jest zwolennikiem powrotu do pierwotnego nazewnictwa. "Za szybko i za łatwo przebaczyliśmy Niemcom, w historii są takie rzeczy, których się nie przebacza nigdy" - napisał poeta.

Reklama

Najważniejsza jest jednak Rymkiewiczowska ocena Powstania - poeta, nie tracąc z oczu militarnej klęski i ogromu poniesionych ofiar, znajduje w nim jednak głęboki sens i wartość - uważa je za akt założycielski polskiej tożsamości po II wojnie światowej. Dla wielu krytyków było to nie do przyjęcia. "To jest nihilizacja historii" - mówił po opublikowaniu książki eseista, historyk i krytyk literacki prof. Andrzej Mencwel - jestem tą książką przestraszony i przerażony". Prof. Michał Kopczyński podsumował: Rymkiewicz stawia tezę, że "krwawa łaźnia Powstania Warszawskiego była nieodzowna", co dla wielu okazało się stwierdzeniem kontrowersyjnym.

Kolejna ważna książka Rymkiewicza to "Samuel Zborowski" (2010) - opowieść o jednym z bohaterów polskiego mitu wolności, wolności rozumianej jako podstawowe prawo obywateli Rzeczypospolitej szlacheckiej. Kalwinista, hetman kozacki i królewski rotmistrz, bohater dramatu Juliusza Słowackiego, w 1574 r., podczas uroczystości koronacyjnych Henryka Walezego na Wawelu, zabił czekanem kasztelana przemyskiego Andrzeja Wapowskiego i został za to skazany na banicję.

Zborowski schronił się na dworze Stefana Batorego w Siedmiogrodzie i choć pomógł mu później objąć tron Polski, potem zaangażował się w spisek przeciwko królowi. Batory został ostrzeżony przez wojewodę sieradzkiego Olbrachta Łaskiego o przygotowaniach do zamachu na jego osobę. Samuela Zborowskiego pojmano i skazano na śmierć, został ścięty 26 maja 1584 r. na dziedzińcu zamku wawelskiego. Wywołało to oburzenie szlachty, która wyrok na Zborowskim uznała za przejaw królewskiej tyranii.

Reklama

Rymkiewicz uważa, że to właśnie wtedy, w czasie sądu nad Zborowskim, ukształtowało się polskie poczucie wolności, stające się podstawową racją bytu każdego Polaka, zastanawia się, co zostało z tego ideału i jak się on przekształca. Wykazuje, że mit polskiej tolerancji nie wytrzymuje konfrontacji ze źródłami historycznymi, które wprost roją się od opisów palenia na stosach, wbijania na pal, ćwiartowania, ścinania i wypędzania - innowierców i katolików, cudzoziemców i Polaków. "Jarosław Marek Rymkiewicz to filozof posługujący się literaturą, a także polski inteligent, dla którego sprawa Polski znajduje się zawsze w centrum rozważań. Jeżeli tak spojrzeć na tę książkę, to jej tematem jest polityczność Polaków i związek wolności i przemocy. Ideał wolności Rymkiewicza nie jest bowiem demokratyczny, ale arystokratyczny i rycerski. Samuel Zborowski to typ idealny polskiego rycerza. Rymkiewicz stawia przed oczami czytelnika dawnych Polaków z całą ich pańskością i skłonnością do przemocy" - mówił o "Samuelu Zborowskim" Dariusz Gawin.

"Tetralogię polską" o polskiej tożsamości narodowej zamyka książka "Reytan. Upadek Polski" (2013) poświęcona postaci posła ziemi nowogródzkiej na Sejm Rozbiorowy i jego protestowi, który zapisał się w historii Polski jako przykład obrony wolności obywatelskich i patriotyzmu. Bohater Rymkiewicza, Tadeusz Reytan, urodzony 20 sierpnia 1742 r. w Hruszówce, w 1773 r. został wybrany na posła województwa nowogródzkiego na Sejm w Warszawie. Jego opór przeciw skonfederowaniu Sejmu to jedna z niewielu pozytywnych prób zastosowania liberum veto. Rymkiewicz szczegółowo przypomina przebieg sejmu rozbiorowego, opisuje losy większości postaci, które znalazły się na obrazie Matejki, odtwarza losy kultu, jakim postać Reytana została otoczona w późniejszych latach, i zastanawia się, kim może stać się Reytan dla Polaków współczesnych.

Osobną część dorobku literackiego Rymkiewicza jako historyka literatury stanowią jego encyklopedie: Leśmiana, Słowackiego, Mickiewicza. Rymkiewicz, przystępując do pracy encyklopedysty, pozostał poetą. Hasła ułożone są wedle klucza literackich i poetyckich skojarzeń, wydobywających z życiorysu bohatera miejsca, przedmioty i osoby, które najbardziej zadziałały na jego wyobraźnię.

Reklama

"Można tę książkę czytać na wyrywki, można po kolei, można dla przyjemności, można dla pożytku, można zacząć od końca i można od środka, czyli jak kto chce i jak kto lubi czytać" - deklaruje Rymkiewicz w przedmowie do książki "Leśmian. Encyklopedia" (2001). Przy książce "Słowacki. Encyklopedia" (2004) opisuje przyjętą formę jako "mój osobisty wybryk i gra z gatunkiem encyklopedycznym". "Encyklopedia" jest drugą pozycją Rymkiewicza o Słowackim - po opublikowanej w 1982 r. książce "Juliusz Słowacki pyta o godzinę". "Mickiewicz. Encyklopedia" (2001) to z kolei jedna z kilkunastu książek Rymkiewicza poświęconych autorowi "Pana Tadeusza".

W odwiecznym polskim sporze: Słowacki czy Mickiewicz, Jarosław Rymkiewicz nie zajmuje jednak sprecyzowanego stanowiska. Podkreśla, że Mickiewicz był znacznie ostrożniejszy – wypuszczał ze swych rąk tylko ukończone, perfekcyjnie dopracowane teksty. Słowacki tymczasem miał inną naturę. Z trudnością kończył zaczęte dzieła, poza tym zostawił po sobie stos nieuporządkowanych papierów, które zostały opublikowane w stanie niemal surowym.

Reklama

Mickiewicz był dla Rymkiewicza postacią szczególną - poświęcił mu cykl książek "Jak bajeczne żurawie", na którą składają się "Żmut" (1987), "Baket" (1989), "Kilka szczegółów" (1994), "Do Snowia i dalej" (1996), "Głowa owinięta koszulą" (2012) oraz "Adam Mickiewicz odjeżdża na żółtym rowerze" (2018). W tych esejach Rymkiewicz traktuje życie Mickiewicza nad wyraz szczegółowo, ale poza informacjami rzeczowymi zamieszcza domysły, skojarzenia i hipotezy, które układają się w bardzo osobistą opowieść o autorze "Dziadów". Rymkiewicz nie pomija żadnego wątku, nic nie wydaje mu się nieważne i niewarte opisania. Podejmuje tematy fundamentalne, jak tajemnica śmierci Mickiewicza, ale osobnego eseju doczekały się też "straszliwe bambosze" Mickiewicza z okresu paryskiego. W "Głowie owiniętej koszulą" Rymkiewicz ogłosił kapitulację w sprawie ostatecznej identyfikacji botanicznej słynnego z inwokacji do "Pana Tadeusza" "świerzopa", ale to chyba jedyna klęska, jaką poniósł w swej detektywistycznej niemal pracy nad życiem Mickiewicza.

Rymkiewicz miał poczucie, że tak osobista i drobiazgowa analiza to rodzaj rozmowy z duchami. Bliska mu była koncepcja metempsychozy, czyli wędrówki dusz. Tak jak opisywani przez niego Leśmian, Słowacki i Mickiewicz miał poczucie, że dusza jest trwalsza niż ciało, a przyroda jest pełna bytów uduchowionych. Dla Rymkiewicza wędrówka wcieleń była pociągającym tropem w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o sens życia i o to, co czeka nas po śmierci. Ostatni tomik wierszy poety z 2017 r. zatytułowany jest "Metempsychoza" - zdaje się coraz bardziej podzielać to przekonanie, lub też coraz częściej znajdować w nim poetycką inspirację. W wierszu "Światło księżyca" pada fraza, że "nie da się całkowicie odejść z tego świata".

Reklama

"To co zjawia się wiosną – jesienią gdzieś znika/ I to jest cała moja tu problematyka" – tak brzmi pointa wiersza z tomiku "Koniec lata w zdziczałym ogrodzie". Ogród poety w Milanówku należy do najpełniej opisanych w poezji. "Metempsychoza" była piątym tomikiem Rymkiewicza - po zbiorach "Znak niejasny, baśń półżywa" (1999), "Do widzenia gawrony" (2006), "Zachód słońca w Milanówku" (2002) i "Koniec lata w zdziczałym ogrodzie" (2015) - który jest z tym miejscem związany. Co prawda w posłowiu do zbioru "Zachód słońca w Milanówku" Ryszard Przybylski przestrzegał: "Biada temu, kto pomyśli, że ten ogród rozpościera się w rzeczywistym Milanówku", utrzymując, że znajduje się on na styku wyobraźni autora i literatury, ale wnikliwy czytelnik z łatwością rozpoznaje w opisywanej przestrzeni realne miejsce. Więcej - może śledzić zmiany, jakie przynosi czas. W ogrodzie Rymkiewicza drzewa rosną, koty starzeją się, pojawiają się innowacje wprowadzone przez człowieka. W przypisie do wiersza "Znikomek" poeta wyznaje, że "domek pod deską na skraju kompostu (przeznaczony dla małych jeży, które właśnie pojawiły się w ogrodzie) urządziłem na wiosnę 2016 roku".

W tych zbiorkach wierszy ogród poety jest dla niego mikrokosmosem, w którym objawiają się prawa rządzące światem. W kameralnej przestrzeni, między drzewami, Rymkiewicz szuka mądrości, której nie znalazł w literaturze - w wierszu "Już wszystko przeczytane" pyta: "Martwy księżycu powiedz co jest za mogiłą / W książkach które czytałem nic o tym nie było".

Dwa ostatnie tomiki wierszy Rymkiewicza pisane są oktostychem. To forma krótka, ledwie ośmiowierszowa, której tradycja w literaturze polskiej sięga poezji z XVI wieku. Oktostych wymusza na autorze lapidarność. W wywiadzie z Krzysztofem Masłoniem pt. "Rozłożenie rąk" Rymkiewicz powiedział, że poetycka strategia wybrania oktostychowej formy ułatwia mu pisanie w czasie, gdy wzrok staje się coraz słabszy: oktostych mieści zaledwie kilka zdań i można nad nimi pracować w pamięci.

Reklama

Jarosław Marek Rymkiewicz, obok m.in. Wisławy Szymborskiej, należy też do elitarnego klubu literackich miłośników kotów, które są pełnoprawnymi obywatelami jego wierszy. Pogrzeb poety 9 lutego na cmentarzu w Milanówku odbył się bez udziału mediów, można więc sobie wyobrażać, że wyglądał on tak, jak ten z wiersza "Zimowy pogrzeb na cmentarzu w Bolimowie". "Za jej trumną szły koty – ale niewidzialne/ Koty ułomne oraz koty parafialne/ Śnieżek kładł się na grobach bez większej ochoty / Szedł niewidzialny orszak – same zmarłe koty/ (...) Niesiono garnek z kaszą i wilgotne pranie/ Kto umiera ten nie wie – co po nim zostanie/ Półżywy kot Nazista oraz kot garncarza/ Kto umiera ten nie wie – co mu się przydarza/ I nie wie kto umiera – czy się przyda Bogu/ Szedł kot Skurwiel ten który sika mi na progu/ Kot Utopiony w Worku kot Idź do Cholery./ Na końcu jeśli chcecie – szła połowa kota/ Koleżka naszej Psotki biały kot Półgłówek/ Tu u nas każdy chciałby mieć taki pochówek" (z tomu "Zachód słońca w Milanówku", 2002). (PAP)

autor: Agata Szwedowicz

aszw/ skp /

2022-02-13 09:35

Oceń: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… Leszka Czajkowskiego

[ TEMATY ]

muzyka

poeta

Leszek Czajkowski

bliskopolski.pl

Rozmowa z Leszkiem Czajkowskim poetą, kompozytorem, bardem polskiej prawicy, działaczem opozycji niepodległościowej.

Leszek Czajkowski: … Miałem szczęście urodzić się w rodzinie, gdzie tradycje walki o niepodległość były żywe i istotne - mimo otaczającego, siermiężnego PRL. Pewnie tak było za sprawą moich przodków, którzy - na różnych etapach dziejów – angażowali się bezpośrednio w walkę. I obrywali za to solidnie. W 1973 z Wielkiej Brytanii - po przymusowej po wojnie emigracji – wrócił mój dziadek Julian Piwkowski - uczestnik wojny 1920, oficer policji w Lidzie, więzień sowieckich obozów i oficer szyfrów u Andersa. I on uczył mnie od początku tej prawdziwej historii. Tej nieobecnej lub przekłamanej w komunistycznych podręcznikach. Dlatego też szybko dojrzałem. Już jako 13 latek brałem udział w demonstracjach Konfederacji Polski Niepodległej – organizacji nielegalnej i zwalczanej przez komunistów nawet w karnawale Solidarności. W 1980 zafascynowałem się KPN właśnie dlatego, że stawiała wprost sprawę niepdległości: nie reformy systemu komunistycznego, lecz jego pokonania. I wypędzenie sowieckiego okupanta. Doskonale pamiętam wielką manifestację 11 listopada 1981 r. na Placu Piłsudskiego. Tysiące ludzi. Dziesiątki sztandarów. Okrzyki. Skandowania. Czuło się moc. Niepodległość zdawała się stać na progu – lecz jak okazało się boleśnie za miesiąc - było to złudne.
CZYTAJ DALEJ

Św. Iwo - mniej znany święty

Iwo Hélory żył w latach 1253 -1303 we Francji, w Bretanii. Urodził się w Kermartin, w pobliżu Tréguier. Po ukończeniu 14. roku życia studiował w Paryżu na Wydziale Sztuk Wyzwolonych, później na Wydziale Prawa Kanonicznego i Teologii, a w Orleanie na Wydziale Prawa Cywilnego.

Po trwających 10 lat studiach powrócił do rodzinnej Bretanii. Do 30. roku życia pozostawał - jako człowiek świecki - na stanowisku oficjała diecezjalnego w Rennes, sprawując w imieniu biskupa funkcje sędziowskie. Zasłynął jako człowiek sprawiedliwy i nieprzekupny, obrońca interesów biedaków, za których nieraz sam opłacał koszty postępowania, a także - jako doskonały mediator w sporach. Później poszedł za głosem powołania i po przyjęciu święceń kapłańskich skupił się na pracy w przydzielonej mu parafii. Biskup powierzył mu niewielką parafię Trédrez, a po roku 1293 nieco większą - Louannec. Iwo od razu zjednał sobie parafian, dając przykład ubóstwa i modlitwy. W czasach, kiedy kapłani obowiązani byli odprawiać Mszę św. tylko w niedziele i święta, Iwo czynił to codziennie, niezależnie od tego, gdzie się znajdował. Często, chcąc pogodzić zwaśnionych, zanim zajął się sprawą jako sędzia, odprawiał w ich intencji Mszę św. - po niej serca skłóconych w jakiś cudowny sposób ulegały przemianie i jednali się bez rozprawy. Nadal chętnie służył wiedzą prawniczą wszystkim potrzebującym, sam żyjąc bardzo skromnie. Był doskonałym kaznodzieją. Iwo Hélory zmarł 19 maja 1303 r. W 1347 r. papież Klemens VI ogłosił go świętym. Jego kult rozpoczął się zaraz po jego śmierci i bardzo szybko rozprzestrzenił się poza granice Bretanii. Kościoły i kaplice jemu dedykowane zbudowano m.in. w Paryżu i w Rzymie. Wiele wydziałów prawa i uniwersytetów obrało go za patrona, m.in. w Nantes, Bazylei, Fryburgu, Wittenberdze, Salamance i Louvain. Został pochowany w Treguier we Francji, które jest odtąd miejscem corocznych pielgrzymek adwokatów w dniu 19 maja. Warto też dodać, że do Polski kult św. Iwona dotarł stosunkowo wcześnie. Już 25 lat po jego kanonizacji, w 1372 r. jeden z kanoników wrocławskiej kolegiaty św. Idziego, Bertold, ze swej pielgrzymki do Tréguier przywiózł relikwie świętego. Umieszczono je w jednym z bocznych ołtarzy kościoła św. Idziego. Również po relikwie św. Iwona pojechał opat Kanoników Regularnych Henricus Gallici. Na jego koszt do budującego się wówczas kościoła Najświętszej Maryi Panny na Piasku dobudowano kaplicę św. Iwona, w której umieszczono ołtarzyk szafkowy z relikwiami. Niestety, nie dotrwały one do naszych czasów, w przeciwieństwie do kultu, który, przerwany na początku XIX wieku, ożył w 1981 r. Od tego czasu w każdą pierwszą sobotę miesiąca w kaplicy św. Iwona zbierają się prawnicy wrocławscy na Mszy św. specjalnie dla nich sprawowanej. Drugim ważnym miejscem kultu św. Iwona w Polsce jest Iwonicz Zdrój, gdzie znajduje się jedyny w Polsce, jak się wydaje, kościół pw. św. Iwona, z przepiękną rzeźbioną w drewnie lipowym statuą Świętego. Warto też wspomnieć o zakładanych w XVII i XVIII wieku bractwach św. Iwona, gromadzących w swych szeregach środowiska prawnicze, a mających przyczynić się do ich odnowy moralnej. Bractwa te istniały przede wszystkim w miastach, gdzie zbierał się Trybunał Koronny: w Piotrkowie Trybunalskim (zał. w 1726 r.) i w Lublinie (1743 r.). W obydwu do dziś zachowały się obrazy przedstawiające Świętego: w Piotrkowie - w kościele Ojców Jezuitów, w Lublinie - w kościele parafialnym pw. Nawrócenia św. Pawła. Istniały też bractwa w Przemyślu (XVII w.), prawdopodobnie w Krakowie (zachował się XVIII-wieczny obraz św. Iwona w zakrystii kościoła Ojców Pijarów), w Warszawie i we Lwowie. W diecezji krakowskiej czczono św. Iwona w Nowym Korczynie (w 1715 r. w kościele Ojców Franciszkanów konsekrowano ołtarz św. Iwona) oraz w Nowym Sączu, w kręgach związanych z Bractwem Przemienienia Pańskiego. Natomiast we Wrocławiu, w kaplicy kościoła pw. Najświętszej Marii Panny na Piasku, znajduje się witraż wyobrażający św. Iwo. Został on ufundowany w 1996 r. przez adwokatów dolnośląskich z okazji 50-lecia tamtejszej adwokatury.
CZYTAJ DALEJ

Zwyciężczyni Eurowizji Dara: "Myślę, że Bóg jest najwspanialszy! Może otworzyć przed nami wszystkie drzwi"

2026-05-19 13:16

[ TEMATY ]

Eurowizja

PAP/EPA/HANNIBAL HANSCHKE

Zwyciężczyni Eurowizji Dara z Bułgarii w zaskakującym wywiadzie wideo wyznała wiarę w Boga.

„Kocham Boga. Myślę, że Bóg jest najwspanialszy. Może otworzyć przed nami wszystkie drzwi”. Bułgarska zwyciężczyni Eurowizji, Dara, złożyła to zaskakujące wyznanie wiary w Boga w wywiadzie wideo dla niemieckiej gazety BILD.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję