Reklama

Czas na ikonę

Obrazy - nadużywane w reklamie, w mediach, na ulicy - coraz częściej przytłaczają nas. Najwyższy czas wrócić do czystego obrazu, prawdziwego piękna - zachęca Roman Zięba, prowadzący w Warszawie warsztaty pisania ikon

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zazwyczaj powstaje na desce, kawałku drewna, a przedstawia Chrystusa, Maryję i świętych, rzadziej konkretne sceny biblijne. I nie jest zwykłym obrazem religijnym. Bo pisanie ikony jest czynnością sakralną. Także dlatego duże znaczenie w jej tworzeniu ma modlitwa - o czystość intencji w podjęciu dzieła, o umiejętność jego wykonania oraz o wierność, trafność przedstawienia. Aby obraz mógł służyć modlitwie i czci Pana Boga. I zapewnić łączność z Panem Bogiem.
Sztuka jest w kryzysie, a nadużywane obrazy coraz częściej przytłaczają nas. Tymczasem ikona odwołuje się do praobrazu, jedynego prawdziwego piękna, jakim dla chrześcijanina jest sam Bóg. - Ludzie spragnieni są prawdy i tego spokoju, ciszy, która z nimi się łączy, w której człowiek odkrywa dla siebie istotne prawdy. Sądzę, że tym też się kierują, chcąc pisać ikony - mówi Roman Zięba. - Bo to nie jest tylko tak, że ja piszę ikonę, ale także ikona pisze mnie, dzięki ikonie doświadczam czegoś, podnoszę się.

Zostali wybrani

Reklama

Na warsztaty pisania ikon w kościele św. Jakuba Apostoła na Ochocie zgłosiło się 20 osób. Wystartowali z jednego poziomu. Ktoś ma doświadczenie plastyczne, ktoś nawet zna techniki tworzenia ikon, ale samodzielnie żadnej nie stworzył. Czekają ich kilkutygodniowe zajęcia, a potem - jeśli zechcą - wyższa szkoła jazdy, nauka pisania ikon bardziej skomplikowanych, wielopostaciowych.
Motywacje adeptów są różne: ktoś chce się nauczyć pisania ikon z potrzeby serca, ktoś chce mieć ikonę zrobioną własnoręcznie, ktoś inny chce ją komuś dać. Ktoś chce wypowiadać się w ich języku, ktoś inny nauczyć się czegoś nowego, może kiedyś zarobi ikonami na życie.
- Praca przy ikonie nie może być pracą dla zysku, choć zdarzają się takie motywacje - mówi Roman Zięba. - Ikona to jednak święty wizerunek; gdy ktoś przychodzi na warsztaty, wierzymy, że został wybrany.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pielgrzymka do ikony

Reklama

Roman Zięba miał trzydzieści parę lat, gdy w jednej chwili stracił wszystko. Rodzinę, dom, dostatnie życie, świetną pracę i perspektywy zawrotnej kariery… Był w złym stanie, postanowił wyruszyć w pielgrzymkę, bez pieniędzy, do Rzymu i znaleźć odpowiedź, czy gdzieś tam jest jeszcze w planie coś dla niego.
Wędrował 6 tygodni, połowę drogi pokonał darowanym rowerem. We Włoszech, na ścianie starego kościoła, zobaczył ikonę Matki Boskiej Włodzimierskiej. - Zdałem sobie sprawę, że to jest ta Matka Boska, której szukałem, bo wcześniej żadna nie przemówiła do mnie, nie trafiła tak mocno. To, co się stało wtedy przed ikoną, było w moim życiu punktem zwrotnym - mówi.
Trafił na warsztaty do pracowni o. Jacka Wróbla, warszawskiego jezuity. A potem sam próbował rozwijać warsztat i talent. Próbował różnych farb, technik, podpatrywał, jak powstają ikony w Ziemi Świętej i na Bałkanach. Dziś jego ikony są zamawiane przez świątynie, duchownych i osoby świeckie, a on sam prowadzi kursy tworzenia ikon.
- Spotkania z osobami, które wchodzą w ich świat ikony, są dzieleniem się łaską, która mnie spotkała - mówi. Uczestnicy warsztatów podążają dziś tą samą drogą, jaką on kiedyś przebył u warszawskich jezuitów.
„Kiedyś byłem managerem w korporacji, prezesem firmy szkoleniowo-doradczej w branży IT, trenerem w dziedzinie zarządzania projektami. Dziś prowadzę małą pracownię pisania ikon bizantyjskich i pielgrzymując szukam dobrych pytań” - napisał o sobie.

Prowadzi Duch Święty

Reklama

Gdy w czasie warsztatów pada pytanie, czy będę mógł i umiał święty obraz stworzyć, odpowiada, że jedynym warunkiem rozpoczęcia pracy nad ikoną jest przebaczenie. Ikona nie jest pisana przez człowieka, my tylko dajemy rękę, natomiast prowadzi ją Duch Święty, któremu się powierzamy.
Tymczasem, gdy jest problem nieprzebaczenia, Duch Święty nie przychodzi. Najpierw musi być darowanie swoim winowajcom, a przynajmniej pragnienie darowania. Mam zapragnąć być czysty, bo jeśli nie, to się ujawni w powstającej ikonie. Wewnętrzne spięcie, brak kontaktu ze swoim wnętrzem, czyli zakłamanie. To nie my piszemy ikonę, my tylko wydobywamy z niej oblicze, a ikona wydobywa z nas prawdę.
Dlatego mottem warsztatów jest ikona jako przestrzeń spotkania: spotkania z Bogiem, czyli z prawdą o sobie. I to jest chyba największe odkrycie dla uczestników. - Zwracam uwagę, żeby nie zatrzymać się na technice - mówi ikonograf. - Są dostępne ikony technicznie doskonałe, tworzone przez konserwatorów sztuki, z dbałością o każdy detal. Ale ci, którzy modlą się przed ikonami, duchowo obeznani z nimi, czują, że czegoś w nich brak. Ikona nie musi być formalnie doskonała, szukamy w niej bardziej doskonałości duchowej.
Gdy pada pytanie, czy ktoś jako katolik może tworzyć kanonicznie poprawne ikony, sięga do postanowień Soboru Trullańskiego z 692 r. Sobór wskazał na związek między ikoną a dogmatem Wcielenia. Ikona ma przedstawiać ludzki wizerunek Wcielonego Boga - Jezusa Chrystusa. - To podstawa do pojawienia się ikon w przestrzeni liturgicznej - mówi Roman Zięba. - Ikona zaczęła być traktowana jako Ewangelia w obrazach, w kolorach. Obraz uznano za dopełnienie Słowa. Słowo jest w Ewangelii, obraz w ikonie.

Dwanaście warstw

Reklama

Ikona to przede wszystkim kolor: przemawia do nas i oczarowuje barwą. Ikona (jak ktoś kiedyś trafnie powiedział) to dogmat wyrażony za pomocą koloru, a twórca - ikonograf jest kaznodzieją, który piękno świata wiary wyraża za pomocą kolorów, używając ich tak, by zachwycały.
Pisanie zaczyna się od przygotowania deski. Zanim kursanci dostaną ją do rąk, musi być zaimpregnowana i pokryta warstwami zaprawy klejowo-kredowej. - Tradycja mówi o 12 warstwach - tak jak było 12 apostołów - tłumaczy Roman Zięba. - W pracy z ikonami wciąż trafiamy na odniesienia do Ewangelii. To obcowanie z Ewangelią, a samo ich pisanie jest modlitwą.
Na wypolerowanej zaprawie odwzorowuje się szkic według kanonu z tzw. podlinnika. Przenosi się na podobrazie metodą kalki, a potem zaznacza linie rylcem. Ikony powstają techniką tempery, która daje wzajemne przenikanie kolorów. Ciemny podkład, tzw. sankir, przyjmuje kolejno cienkie warstwy pigmentu ze spoiwem z kurzego żółtka i wody.
Kolor szat dobiera się stosownie do charakteru postaci, pamiętając, że konkretne barwy mają swoje znaczenie. Rozjaśnienia szat dokonuje się przez dodanie do podkładu jaśniejszego pigmentu. Do niemal obowiązkowego złocenia tła nie używa się jak niegdyś prawdziwego złota - lecz jego malarskich zamienników.
Ostatnie szlify to tchnienie w nią życia. Uwydatnia się źrenice oczu, a twarz i dłonie pokrywa cienkimi blikami, kreskami z bieli cynkowej z domieszką ochry, które sprawiają, że ikona „błyszczy”. Prawie gotową ikonę odstawia się na kilka tygodni. Tempera przy nakładaniu tylko częściowo kryje kolejne warstwy, dając efekt półprzezroczystości, i po nałożeniu wciąż pracuje, osiada. Dopiero potem jest czas na pokrycie zabezpieczającym werniksem.

Spotkanie ze świętością

Warunkiem uznania ikony - tłumaczy kursantom ikonograf - jest podpis, czyli imię osoby, którą ikona przedstawia. Dopiero nosząc je, dzieło jest oknem prowadzącym do spotkania ze świętością. Potem jest poświęcenie ikony, odbywające się w świątyni. Wtedy staje się naprawdę ikoną. Staje się już ważna, ma duchową siłę, zaczyna działać, może być podarowana, adorowana i możemy się przed nią modlić.
Na warsztatach „u św. Jakuba” adepci przygotowują ikony Chrystusa Pantokratora (Pana wszystkiego). Podpisem są tu dwa skróty. Nimb krzyżowy (okrąg, w który wpisany jest krzyż) otaczający głowę Chrystusa podpisany jest 3 greckimi literami (Omega, Omikron, Ni), oznaczające imię Boga objawione w Starym Testamencie - Jahwe. Całą ikonę podpisuje się chrystogramem - literami greckimi IC, HC, od Isos Christos.
Zanim zaczną pisać ikonę, ćwiczą rysunek detali, potem jest rysunek na próbę, już w oryginalnym formacie, na grubym papierze, ćwicząc technikę tempery. Potem jest już prawdziwe pisanie. Zwyczajowo pierwszej ikony nie oddaje się nikomu. Kolejnymi ikonami można już obdarować.
Ale całe zajęcia zaczynają się od zapalenia świec - to jest światło Chrystusa - i od modlitwy „Ojcze nasz”. - Czytamy i rozważamy krótko fragment Pisma Świętego dotyczący objawienia, albo taki, w którym obraz jest istotnym fragmentem - mówi Roman Zięba. Potem, po modlitwie ikonografa, rozpoczyna się praca.

Odwrócona perspektywa

Modlitwa przed powstająca ikoną ułatwia czytanie jej symboliki. W geście błogosławieństwa Pantokratora np. palce układają się w konkretne litery greckie. Wszystko ma swoje znaczenie. Ikonograf używa technik, które nie są przyjęte w malarstwie zachodnim, nawet sakralnym.
Perspektywa jest odwrócona, budynek, który widzimy, nie zmniejsza się, lecz się powiększa, linie perspektywy zbiegają się, czyniąc mnie uczestnikiem rzeczywistości ikony. Inne są proporcje twarzy, postaci - te bardzo ostre, wydłużone nosy, migdałowate oczy.
Ważne jest to, że ikona nie przedstawia rzeczywistości uporządkowanej czasowo. Mamy np. ikony, na której św. Jan Chrzciciel stoi w rzece Jordan, a obok jest misa z jego głową. Dwa wydarzenia z różnego czasu są połączone. Ikona pokazuje rzeczywistość przebóstwioną, ukazuje świat Boży.
- Ikona nie jest obrazem widzialnej rzeczywistości, nie przedstawia świata, który znamy - tłumaczył kiedyś na zajęciach z pisania ikon o. Jacek. Teraz tłumaczy to adeptom Roman Zięba. Na każdych zajęciach prowadzonych przez Ziębę jest 20 minut teorii. Trzeba znać niuanse. Także to, że miejscem ikony nie jest galeria. Ona galerii, muzeów, wystaw nie lubi. Jej miejsce jest w świątyni i w domu, do modlitwy i adoracji.

2012-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wiara nie dojrzewa na podstawie cudzych opinii. Domaga się osobistego wyznania

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

pixabay.com

Łukasz opisuje czas działania Heroda Agryppy I. Władca szuka przychylności środowisk wpływowych w Jerozolimie. Wybiera przemoc wobec Kościoła. Jakub, brat Jana, ginie od miecza. Piotr trafia do więzienia w dniach Przaśników. Wspomnienie Paschy nadaje scenie głęboki sens. Noc wyzwolenia wraca w nowym świetle. Apostoł jest skuty dwoma łańcuchami. Straże stoją przy drzwiach. Wszystko wydaje się szczelnie zamknięte. Kościół odpowiada modlitwą wytrwałą. Nie ma wpływów politycznych. Ma ufność skierowaną ku Bogu. Anioł Pański wchodzi do celi i budzi Piotra. Rozkazy drogi padają szybko: wstań, przepasz się, włóż sandały, narzuć płaszcz. Słychać w tym echo nocy wyjścia z Egiptu. Łańcuchy opadają. Brama otwiera się sama. Piotr przechodzi przez kolejne straże jak człowiek prowadzony przez łaskę. Dopiero na ulicy rozpoznaje w pełni, że Pan naprawdę go wyrwał z ręki Heroda. Dzieje stawiają obok siebie śmierć Jakuba i ocalenie Piotra. Bóg nie prowadzi wszystkich świadków tą samą drogą. Jednych przeprowadza przez więzienie ku dalszej posłudze. Innych prowadzi przez męczeństwo do chwały. Kościół ma trwać w modlitwie w obu sytuacjach. Tak wygląda jego siła.
CZYTAJ DALEJ

Pierwszy diakon stały w historii Kościoła częstochowskiego

2026-06-28 22:13

[ TEMATY ]

Częstochowa

swiecenia diakonatu stałego

Karol Porwich / Niedziela

W niedzielę 28 czerwca metropolita częstochowski abp Wacław Depo wyświęcił na diakona stałego Mariusza Wawrzaka, pochodzącego z Parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie. 

Uroczystość miała miejsce w rodzinnej parafii diakona stałego. Mariusz Wawrzak został tym samym pierwszym w historii Kościoła częstochowskiego diakonem stałym wyświęconym do posługi w jego strukturach.
CZYTAJ DALEJ

Kardynałowie Polski i Ukrainy apelują do obu narodów o pojednanie

2026-06-29 19:07

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Ukraina

apel o pokój

Adobe.Stock

Wspólny apel o pojednanie Polaków i Ukraińców wystosowali kardynałowie z Polski i Ukrainy obecni na konsystorzu w Rzymie wraz ze zwierzchnikiem Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. „Z bólem obserwujemy wzrost wzajemnego napięcia i odradzające się nastroje wrogości między Polakami a Ukraińcami” – piszą w przesłaniu. Za Leonem XIV wezwali do rozbrojenia języka, a za Janem Pawłem II do nawrócenia i nie schodzenia z drogi pojednania. Publikujemy pełną treść apelu:

W jedności z Ojcem Świętym Leonem XIV, którego pierwszy rok pontyfikatu naznaczony jest wytrwałą pracą budowania pokoju opartego na dobru wspólnym oraz zdecydowanym sprzeciwem wobec wojny w każdym jej wymiarze - poczynając od relacji między narodami, poprzez konflikty wewnątrz państw, aż do napięć społecznych - zabieramy głos jako kardynałowie pochodzący z Polski i z Ukrainy zwołani na konsystorz, zaproszeni do szczególnej odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła i wsparcie posługi Następcy św. Piotra. Czynimy to razem z naszym bratem Arcybiskupem Większym Kijowsko-Halickim Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, świadomi, że sprawa pojednania Polaków i Ukraińców dotyka nie tylko relacji dwóch narodów, ale także wiarygodności naszego wspólnego chrześcijańskiego świadectwa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję