Reklama

Komputer a rodzina

Wakacje to czas, kiedy nasi najmilsi wiele godzin potrafią spędzić przed komputrem. Rodziców często niepokoi występująca w grach przemoc, magia lub erotyka. O te, i inne zagrożenia wynikające z nieumiejętnego korzystania z komputera, zapytaliśmy ks. prof. Andrzeja Zwolińskiego - wykładowcę katolickiej nauki społecznej i autora wielu książek poświęconych zagrożeniom duchowym i społecznym

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MARCIN KONIK-KORN: - Czy zabawa w przemoc i zabijanie jest grzechem?

KS. ANDRZEJ ZWOLIŃSKI: - Na pewno nie jest grzechem, gdy mówimy tylko o zabawie. Samo określenie zabawa mówi o czynnościach człowieka, które są ukierunkowane na odpoczynek, relaks. Smutny jednak jest fakt, że w ten sposób kształtuje się osobowość i pogląd na przemoc. Sama zabawa intencjonalnie nie jest grzechem. Jej celem nie jest dokuczenie, zranienie, uderzenie tylko odpoczynek. Człowiek musi sobie jednak zadać pytanie, czy taka zabawa i taki odpoczynek pozostaje bez skutków dla jego osobowości, także dla kształtowania sfery duchowej. Taka zabawa może prowadzić do takiego kształtowania osobowości, która ułatwia grzech. Obcowanie w ten sposób ze złem, z mechanizmami przemocy, jest stwarzaniem okazji do grzechu. W przypadku rodziców czy wychowawców młodego człowieka, który bawi się w przemoc, możemy mówić o zaniedbaniu wychowawczym. Trzeba bowiem postawić pytanie: dlaczego bawi się on w przemoc?

- Wiele razy zwraca się uwagę na to, że „utonięcie” dziecka w grach komputerowych jest wtórnym problemem, wynikającym z wcześniejszej utraty więzi z bliskimi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Oczywiście. Psychologia społeczna mówi, że najważniejszym czynnikiem w wychowaniu dziecka i w budowaniu więzi międzypokoleniowej jest dostępność rodzica. Niedostępność rodzica powoduje osamotnienie. Postaci tej nieobecności może być bardzo dużo, m.in. może nią być włączenie dziecku komputera czy skazanie go na telewizję lub wałęsanie się po osiedlu. Dawniej używano takiego steoretypowego pojęcia: „dziecko z kluczem na szyi”.

- Ale wielu rodziców wręcz odwrotnie - niepokoi to, że dziecko spędza za dużo czasu przed ekranem i wcale sobie tego nie życzą. Obraz dziecka, które nie chce zejść na obiad czy na spotkanie z babcią, bo woli grać na komputerze, jest przykry dla rodzica.

Reklama

- Jednak jeszcze wcześniej pojawił się komputer i kształtowane były z nim kontakty, do których, tak jak w przypadku telewizji i każdego innego medium, dziecko musi być wychowywane. Może to być ograniczanie czasu tego kontaktu i zwrócenie uwagi na inne możliwe funkcje komputera. Zwykle organizuje się dziecku komputer z myślą o celach edukacyjnych. Gdy więc rodzice określają taki konkretny cel, powinni konsekwentnie pilnować, aby był on przestrzegany. Dziecko samo zorganizuje sobie od kolegów grę zawierającą przemoc, elementy magiczne czy inne antywychowawcze treści. Dziecko samo poszerza ten asortyment i czas spędzany przed komputerem. Wtedy właśnie zaczyna się ta sprawa wymykać rodzicom spod kontroli i prowadzić do uzależnienia. Bowiem w kontakcie z komputerem czy z telewizją rodzi się tak zwane uzależnienie sieciowe. Nowa choroba, rodzaj dewiacji, która wiąże się z brakiem kontroli nad kontaktem z tymi mediami. Tzw. „uzależnienie ekranowe” jest reakcją wynikającą z długiego przebywania człowieka z mediami. Polega na tym, że dziecko musi spędzać czas przed komputerem. Około 20% ludzi korzystających z telewizji wpada w uzależnienie ekranowe.

- Niekiedy widać taki odruch bezwarunkowy, że ktoś po powrocie do domu lub po przebudzeniu od razu włącza telewizor lub komputer.

- I to już jest pierwsza oznaka owego uzależnienia. Jeżeli człowiek robi to bezmyślnie, bezcelowo, czyli bez określenia sobie samemu celu, po co włącza ekran (np. bo chce coś poznać, nauczyć się czegoś, obejrzeć wiadomości) jest to oznaką uzależnienia.

- Wchodząc już w szczegóły gier komputerowych: zastanawia mnie, czy pojawianie się w nich coraz większej ilości elementów magicznych lub nawet satanistycznych, jest wynikiem zapotrzebowania na takie treści, czy też celowym działaniem producentów?

Reklama

- Trudno tu określić przyczyny. Z pewnością, ze względów czysto komercyjnych, gdyby nie było zapotrzebowania wśród młodego pokolenia na modę magiczną, gry te nie byłyby tak popularne. Ktoś tę modę zauważył, ale także i kształtował. To są typowe sztuczne potrzeby człowieka. Człowiek potrzebuje odpoczynku i zabawy, ale należy zadać pytanie, jak się bawić? Czy młodzi ludzie mają się bawić nożem, bronią, przemocą, magią? Co im to daje? W niewielu społecznościach rodzice i pedagodzy zastanawiają się nad tym, czy dana zabawa pomaga młodemu człowiekowi, czy nie pomaga. W Norwegii kiedyś rodzice zaprotestowali przeciwko bajkom z Kaczorem Donaldem, gdyż jego osobowość jest osobowością lekkoducha, lenia, który nie pracuje i nie podejmuje żadnych trudów życia, a zawsze w sposób przebiegły wychodzi na swoje. Do tego naśmiewa się z innych i kpi sobie z tych, którzy są słabsi. To po prostu niepedagogiczne. Bardzo ważne jest, jakie treści podajemy młodzieży. Czy historyczne, pedagogiczne, zabawy ruchowe, czy też skazujemy dziecko na telewizję i komputer. Określić więc intencję tych, którzy są twórcami gier, jest bardzo trudno. Gdyby bowiem uznać takie działania za celowe, należałoby wpisać te zjawiska w szersze zjawisko kultury śmierci. Gdy powie się jedynie o komercji, mamy do czynienia z teorią kultury czysto ekonomicznej, w której liczy się tylko zysk. Faktem jest, że zalew tego typu treści jest niebezpieczny i przeszkadza w budowaniu spokoju społecznego. Konsekwencje są dramatyczne.

- Wiele obserwowanych w ostatnich latach tragedii, zabójstw dokonywanych przez dzieci w szkołach czy działań morderców-szaleńców miały w tle komputer...

Reklama

- We wszystkich tych przypadkach komputer brał jakoś udział. Wiele gier zostało o to oskarżonych przez amerykańskie sądy. Jedna z pierwszych gier komputerowych - „D&D” (skrót od „Dungenons and Dragons”, czyli „Lochy i smoki”) - jest oskarżona o ponad sto morderstw, jako czynnik wspomagający młodego człowieka w zabójstwie, np. własnych rodziców czy rodzeństwa, zgodnie ze scenariuszem owej gry. Uznano, że dziecko nie doszłoby do takiego scenariusza zbrodni, gdyby nie podsunęła mu go gra. U nas, niestety, nie ma takich praktyk, żeby sądownie szukać źródła agresji danego człowieka. Możemy jednak łatwo sformułować prostą zasadę: „czym karmimy to pokolenie, tym się ono powoli staje”. Jeżeli od młodych ludzi oczekuje się spokoju, szacunku dla starszych, cierpliwości, to nie możemy ich karmić przemocą, obrazami magicznymi i poczuciem bycia panem świata. Warto powiedzieć, że nasz największy pisarz science fiction, Stanisław Lem, stwierdził, że przez kontakt z komputerem wchodzimy w obszar poza etyczny. W tym widział największe zagrożenie dla cywilizacji i społeczności. W grach bowiem warto niekiedy być postaciami złymi i robić złe rzeczy, bo ma się za to więcej punktów, niż za realizację dobrych celów. Jeżeli za mordowanie mam punkty lub pieniądze, to warto być złym. Lem zwraca uwagę, że komputer nie uczy odpowiedzialności za wybory etyczne. Natomiast filozof Karl Jaspers wprost mówił o „elektronicznym skretynieniu”, które polega na tym, że człowiek nie poddaje rozważaniu swoich zachowań. Należy bowiem pamiętać, że reguły gry przenoszone są następnie na życie poza grą: nastawienie wobec kolegów, starszych, inwalidów, chorych, ludzi innej rasy. Człowiek przestaje myśleć i wprowadza proste odpowiedzi zero-jedynkowe: zabić lub pozwolić żyć.

- Gry jednak dają dzieciom niekiedy coś, czego nie mają w rzeczywistości, np. poczucie satysfakcji lub więzi.

Reklama

- Jest to fałszywe poczucie. Człowiek, który lepiej czuje się w świecie wirtualnym, niż w rzeczywistym, jest niebezpieczny. Jest bardzo dramatyczna scena w filmie „Sala samobójców”. Ofiara komputerowego nałogu mówi w rozmowie z rodzicami, że te postacie z komputera to była jego rodzina. Rodzice są przegrani i pytają: kim zatem my jesteśmy? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Osoby spotkane wirtualnie miały dla dziecka zawsze czas. Prawdziwi rodzice nie. Komputer potrafi nawet zastąpić rodzinę i dziecko nie chce siedzieć z rodzicami przy obiedzie, bo woli komputer. W nim ma bliższych sobie ludzi. To podobne uzależnienie do tego, jak w sytuacji, kiedy przychodzimy z wizytą do babci, a ona woli sobie obejrzeć kolejny odcinek serialu. Ona po prostu również stworzyła sobie wirtualny świat (tyle, że w telewizji, a nie przed komputerem), bo wcześniej nikt nie miał dla niej czasu. To utrąca chrześcijańską naukę i przykazanie miłości bliźniego w istotnym punkcie - nie potrzebujemy drugiego człowieka. Często jest to pójście na łatwiznę, bo o relacje z prawdziwymi ludźmi trzeba dbać. Nie można ich zranić, należy czytać ich emocje, trzeba relację podbudowywać. Postacie z ekranu są zaś zawsze idealnie takie, jakie chcemy. To czysty egoizm, w którym nie mamy wobec innych żadnych zobowiązań i odpowiedzialności.

- Co więc mogą zrobić rodzice, którzy obawiają się, że ich dziecko jest uzależnione od komputera?

- Na etapie uzależnienia konieczna jest terapia i udział psychologów. Prawdopodobnie młodzi sami z uzależnienia nie wyjdą.

- Niekiedy rodzice po prostu wyjmują wtyczkę od komputera i wtedy zaczyna się tragedia...

- Ten nastolatek, który uderzył babcię krzesłem, bo wyłączyła mu komputer, nie chciał tego zrobić. To klasyczna reakcja samoobronna przy uzależnieniach. Odebranie dziecku głównego dostarczyciela wrażeń rodzi spontaniczną agresję. Dziecko, nienauczone dyskutowania ze światem, poddaje się odruchom obronnym i zaczyna kląć, wyzywać, atakować albo też po prostu zatrzaskuje się w swoim pokoju. Bardzo ważny jest jednak początek kontaktów z komputerem, który sam z siebie jako narzędzie jest czymś dobrym. Umiejętne wychowywanie do korzystania z niego, polegające na dawkowaniu czasowym i treściowym, jest najważniejsze. Jednocześnie należy zachowywać troskę o utrzymanie atrakcyjności kontaktów dziecka z rodzicami, żeby ono wolało być z nimi, a nie z komputerem. Pierwszy niebezpieczny sygnał jest wtedy, kiedy na propozycję rozmowy i spaceru dziecko woli pozostać jeszcze kilka minut z grą komputerową. Do prostych reguł należy zasada, aby korzystać z komputera jak z odkurzacza, czyli tylko wtedy, kiedy jest on potrzebny. Kiedy chcemy coś poznać, nauczyć się czegoś. Można dziecku powiedzieć też: „Zasłużyłeś na odpoczynek, masz godzinę na zabawę na komputerze”. Dziecko zasłużyło. Nie włącza gry „bo chcę”. Jest też druga zasada: zawsze pierwszeństwo osoby przed komputerem. Także osoby przed telewizją. Jeżeli dziecko przychodzi poprosić o coś lub coś powiedzieć, NIE MOŻNA nie wyłączyć komputera lub telewizora i rozmawiać z nim przy włączonym ekranie. Nie dlatego, że to komuś zaszkodzi, lecz po to, by nauczyć dziecko szacunku do innych poprzez okazywanie szacunku jemu.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wizerunek świętego Jana Pawła II sprofanowany podczas festiwalu Pol’and’Rock

2026-08-02 14:12

[ TEMATY ]

profanacja

św. Jan Paweł II

Pol’and’Rock

Zrzut ekranu

Na lotnisku Czaplinek-Broczyno (powiat drawski) odbył się 32. Pol’and’Rock Festival. Impreza zakończyła się w nocy z soboty na niedzielę. Wydarzenie organizowane jest przez Jerzego Owsiaka i Fundację Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Odbywa się od 1995 r. Przez 23 lata impreza funkcjonowała pod nazwą Przystanek Woodstock. Kilkanaście edycji festiwalu odbyło się w Kostrzynie nad Odrą (woj. lubuskie), od 2021 r. imprezę przeniesiono na Pomorze Zachodnie. Podczas tegorocznych obchodów został sprofanowany wizerunek św. Jana Pawła II.

Film trwający około 20 sekund pokazuje moment, w którym chorągiew z wizerunkiem świętego Jana Pawła II jest niesiona lub machana w tłumie. Obraz papieża jest wyraźnie rozpoznawalny – to klasyczny portret w białej sutannie i pielgrzymim stroju. Tło stanowi typowa nocna sceneria Pol’and’Rock: światła sceniczne, namioty, gęsty tłum uczestników w swobodnych strojach.
CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii: inwazja na Ceutę jest testem, demografia jest bronią

2026-08-04 21:15

[ TEMATY ]

episkopat

demografia

Hiszpania

Ceuta

PAP

Kryzys migracyjny w miejscowości Ceuta

Kryzys migracyjny w miejscowości Ceuta

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii arcybiskup Luis Argüello opublikował we wtorek w sieci X swoją ocenę kryzysu migracyjnego w Ceucie, eksklawie tego kraju w Afryce Północnej. Wskazał, że „demografia jest bronią”, a siły polityczne korzystają z kluczowej dziś, jak ocenił duchowny, biopolityki. - Gra się życiem ludzkim i używa się ludzi - ich marzenia, głód, seksualność i dane do zysku i władzy. Migracje stanowią część tej strategii. Inwazja na Ceutę jest testem. Demografia to broń - napisał przewodniczący hiszpańskiego Episkopatu.

Deklaracja arcybiskupa Luis Argüello jest jednym z licznych w ostatnim czasie głosów ludzi hiszpańskiego Kościoła. Przeważa w nim dyskurs obwiniania władz Maroka za doprowadzenie do masowego napływu migrantów, głównie Marokańczyków, 30 i 31 lipca, co doprowadziło do chaosu w tej hiszpańskiej eksklawie, a także do śmierci co najmniej 78 osób, głównie wskutek utopienia. Cytowani przez katolickie radio Cope duchowni podzielają opinię abp. Argüello, przypominając, że w przeszłości władze w Rabacie dopuszczały się już biernej postawy wobec migrantów szturmujących Ceutę i inne hiszpańskie autonomiczne miasto w Afryce Północnej - Melillę.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Ryś do młodzieży: Bóg obiecuje, że dokona rzeczy niemożliwych, jeśli...

2026-08-04 20:59

Archidiecezja Krakowska

Kard. Grzegorz Ryś podczas festiwalu Welcome to Paradise

Kard. Grzegorz Ryś podczas festiwalu Welcome to Paradise

- Bóg nie wymaga od Ciebie czynienia rzeczy niemożliwych. Bóg obiecuje, że dokona tego w Twoim życiu, jeśli powiesz Mu „tak”. Jeśli odpowiesz na Słowo Boże, które wydaje się niemożliwe - mówił kard. Grzegorz Ryś w czasie Mszy św. odprawianej na festiwalu dla młodzieży Welcome to Paradise, który odbywa się w dniach 2-7 sierpnia we francuskim opactwie Hautecombe i jest organizowany przez Wspólnotę Chemin Neuf.

Kard. Grzegorz Ryś w czasie homilii zwrócił uwagę, że wierzyć w Boga, to nie znaczy wiedzieć, że On istnieje, bo wszystkie złe duchy to wiedzą, ale wierzyć to odpowiadać na Boże Słowo - tak jak Piotr, który po jeziorze ruszył w stronę Jezusa na Jego wezwanie. Metropolita krakowski przywołał słowa papieża Franciszka z jego pierwszej encykliki, w której napisał, że człowiek ma tyle wiary, ile idzie naprzód. - Zobaczysz po tym tygodniu, czy stoisz w tym samym miejscu, czy też przesunąłeś się trochę z miejsca, w którym byłeś przed przybyciem do Hautecombe. Wiara to Słowo Boże, które Cię prowadzi naprzód - mówił kardynał.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję