Reklama

Szkoły domowe

W czasie II wojny światowej tysiące dzieci i młodzieży pozbawiono prawa do nauki. Nauczyciele, których ominęły represje ze strony okupanta, przy wsparciu rodziców i zaangażowaniu uczniów samorzutnie rozpoczęli pracę konspiracyjną tworząc sieć jedno lub kilku albo kilkunastoosobowych „klas”. Lekcje odbywały się w prywatnych mieszkaniach. W przypadku dekonspiracji, ich właścicielom groziły wywózki na przymusowe roboty, do obozów koncentracyjnych, a nawet egzekucje. Szczególnie trudne warunki panowały na terenie Łodzi, gdzie znaczną część ludności stanowiły osoby pochodzenia niemieckiego, często współpracujące z władzami okupacyjnymi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

- Poznaliście się w latach 50., w okresie studenckim, ale już wcześniej chodziliście do tej samej szkoły, „szkoły, której nie było” - oboje uczestniczyliście w lekcjach tajnego nauczania. W Łodzi funkcjonowały dwie formy edukacji konspiracyjnej: indywidualna i w „kompletach”, przeważnie 2-5 osobowych.

Andrzej Nawrocki: - Na poziomie szkoły powszechnej można przyjąć, że oboje uczestniczyliśmy w nauczaniu indywidualnym (razem ze mną w lekcjach brał udział jedynie bratanek mojej ówczesnej nauczycielki - pani Heleny Świątkówny (Badowskiej)), natomiast w zakresie gimnazjalnym były to już typowe kilkuosobowe „komplety”.

Teresa Jankowska-Nawrocka: - Na początku okupacji, już po zamknięciu szkół przez Niemców, czytania i pisania w języku polskim uczyła mnie p. Romana Kostrzewska, a także mój ojciec.

Reklama

A.N.: - Pod koniec wojny, w latach 1944-45, po omówieniu programu szkoły powszechnej zapisałem się na tajne nauczanie na poziomie gimnazjalnym, które prowadziła pani prof. Zofia Karasek, przez wielu ówczesnych uczniów nazywana „ciocią” (oficjalnie zatrudniona była jako hafciarka w niemieckiej firmie wojskowej). Zajęcia odbywały się w różnych miejscach, między innymi przy ul. Pabianickiej, skąd na skutek wpadki kilku starszych kolegów działających w AK, prawdopodobnej dekonspiracji i związanego z tym zagrożenia ze strony gestapo, lekcje przeniesiono na ul. Pomorską 80 i jeszcze do jednego z sąsiednich domów przy tej ulicy. Odbywały się one m.in. w mieszkaniu Irki Brause - pół-Brazylijki (okupant traktował obcokrajowców mniej restrykcyjnie, stąd ten „lokal” był stosunkowo bezpieczny). Były to „komplety” kilkuosobowe, w których brali udział między innymi: wspomniana Irka Brause i kol. Mieszkowski (przy ul. Pabianickiej, o „klasę” wyżej uczęszczali: Stanisław Bielski, Jerzy Holeczek i Tadeusz Morawski).

- Czy pamiętacie jakieś szczególne momenty związane z tajnym nauczaniem, np. dotyczące lekcji języka polskiego lub historii? Omawialiście przecież „tematy na czasie”, choćby epokę romantyzmu i poezję tego okresu silnie przesyconą duchem patriotyzmu i tęsknotą za wolną Ojczyzną, a także - tak charakterystyczną - twórczość H. Sienkiewicza.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

A.N.: - Wszystkie lekcje nacechowane były poczuciem, że czegoś nam brak, szczególnie wolności nauczania. Zdarzały się często patriotyczne uniesienia, zwłaszcza na lekcjach języka polskiego i historii. Oprócz tego samodzielną lekturą, która w latach okupacji pochłaniała mnie bez reszty, kształtując mój patriotyzm i sposób patrzenia na świat, była „Trylogia” Henryka Sienkiewicza.
Pani Helena zapisała w swoim pamiętniku:
„(...) Andrzej to wspaniały uczeń, wielki patriota. Śledził poczynania Niemców, ale też twierdził w swoim chłopięcym rozumowaniu, że wkrótce ta „potęga” niemiecka runie. (...)”
A w innym miejscu: „1942.
Dziś na lekcji wyłoniła się dyskusja. Andrzej słyszał, że Niemcy ponoszą klęskę na frontach i twierdzi, że zostaną pokonani, a Zbyszek twierdzi, że Niemcy są potęgą i trudno ich będzie pokonać. Od słowa do słowa wzięli się za bary. Z trudem udało się mnie i matce Andrzeja rozerwać walczących chłopców. Odtąd każdy będzie się uczył sam”.

Reklama

A.N.: - Tak. Jednak po krótkiej przerwie znów uczyliśmy się razem. Którejś nocy - chyba na początku 1940 r. - w naszym domu przy ul. Brzeskiej 19 - ku mojemu osłupieniu - pojawił się żołnierz w polskim mundurze - Stefan Rauba, ułan z Podola - jeden z wcześniej anonimowych obrońców Ojczyzny, któremu podczas jego pobytu w obozie jenieckim moja rodzina wysyłała listy i paczki. Potem wielokrotnie siadywał w kącie pokoju, przysłuchując się i obserwując, jak przy okrągłym, drewnianym stole pani Helena prowadzi z nami zajęcia.

T.N.: - Lekcje często odbywały się w niezwykle skromnych warunkach. W moim przypadku był to nadal istniejący „drewniak” przy ul. Zgierskiej (po parzystej stronie, za dzisiejszą ul. Bema) w małym, bardzo ciasnym pokoiku, który pani Kostrzewska, jej syn i nieco starsza ode mnie córka Wanda zajmowali po wysiedleniu ich chyba też z Julianowa (mąż Pani Romany, także przedwojenny nauczyciel, zginął w Katyniu wraz z moim stryjem, Piotrem Jankowskim, również nauczycielem). Pamiętam, że podczas owych indywidualnych zajęć tajnego nauczania pani Kostrzewska zamykała okiennice od strony ulicy, żeby przez okno nikt nie widział co dzieje się wewnątrz, natomiast Wanda stała na czatach w ogrodzie za domem.

A.N.: - Pamiętam wieczór, kiedy byliśmy u Irki Brause w grupie 4-osobowej i doniesiono nam, że w domu, w którym znajdowało się jej mieszkanie, jest rewizja prowadzona przez SS-manów. Rozproszyliśmy się, gdzie kto mógł, by nie stwarzać choćby pozorów tajnego nauczania. Na szczęście - zapewne ze względu na narodowość gospodarzy - rewizja ominęła lokum, w którym się znajdowaliśmy. Niebezpieczeństwo wiązało się również z dotarciem na miejsce z materiałami do nauczania, musiałem dojeżdżać przez getto tramwajami, w których też zdarzały się rewizje.

- Czy zachowały się jakieś pamiątki dotyczące okupacyjnej edukacji?

Reklama

A.N.: - Oprócz pamiętnika prowadzonego przez panią Helenę zachowała się moja „cenzurka” na półrocze - bez daty - wypisana także przez panią Helenę piórem na wyrwanej z zeszytu kartce w kratkę, a na niej nazwy przedmiotów, których uczyliśmy się: sprawowanie, religia, język polski, arytmetyka, geografia z przyrodą, rysunki, niemiecki i oceny: wszystkie „bardzo dobry”.

- Dziś dla wielu uczniów nauka jest złem koniecznym. Czym wówczas była dla Was?

A.N.: - Nauka traktowana była jako patriotyczna potrzeba. Ufano, że niebawem nastąpi kres okupacji i trzeba będzie dalej się uczyć, ukończyć szkołę a może także studia.

- Jaki wpływ „komplety” miały na Wasze dalsze życie?

A.N.: - Dzięki kompletom mogliśmy po wojnie przystąpić bez opóźnień do nauki w klasach stosownie do wieku, ukończyć studia, podjąć pracę, prowadzić działalność naukowo-badawczą.

Rozmawiał Paweł M. Jankowski

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wałbrzych świętował urodziny Maryi

2026-09-08 22:26

[ TEMATY ]

Wałbrzych

Matka Boża Bolesna

ks. Władysław Terpiłowski

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Powitanie kapłanów przed Mszą św. podczas drugiego dnia nowenny przed uroczystością Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha.

Powitanie kapłanów przed Mszą św. podczas drugiego dnia nowenny przed uroczystością Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha.

Trwa wielka nowenna przed uroczystością Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha. 8 września, w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, wierni ponownie zgromadzili się w najstarszym miejscu kultu religijnego w mieście. Wieczornej Eucharystii przewodniczył ks. kan. Władysław Terpiłowski.

Msza św. sprawowana była późnym wieczorem po zachodzie słońca. Głównego celebransa, ks. kan. Władysława Terpiłowskiego, kanonika gremialnego Wałbrzyskiej Kapituły Kolegiackiej i proboszcza parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Wałbrzychu, przywitał ks. kan. Wiesław Rusin, kustosz sanktuarium i prepozyt kapituły. Przy ołtarzu stanął także ks. Tomasz Kula, wikariusz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Świebodzicach, którego droga powołania wzrastała u boku wałbrzyskiej Piety. Kustosz powitał również przybyłą asystę liturgiczną, organistę Adriana Ziątka oraz wiernych uczestniczących w kolejnym dniu nowenny.
CZYTAJ DALEJ

Papież przyjeżdża, ogłaszają dzień wolny od pracy. Miliony wiernych spodziewanych na spotkaniu z Leonem XIV

2026-09-07 15:31

[ TEMATY ]

Argentyna

dzień wolny

Papież Leon XIV

tysiące wiernych

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Dzień wolny od pracy dla mieszkańców stolicy Argentyny z okazji wizyty papieża. W związku ze zbliżającą się wizytą papieża Leona XIV prowincja Buenos Aires ogłosiła 11 listopada dniem wolnym od pracy. Ma to umożliwić tysiącom ludzi przybycie na Mszę papieską przed bazyliką w Luján, poinformowała w poniedziałek argentyńska gazeta „El Cronista”. Słynne sanktuarium maryjne znajduje się około 70 kilometrów od stolicy.

Według władz, spodziewanych jest nawet dwa miliony wiernych z całej Argentyny. Dlatego obecnie rozważa się rozszerzenie tego specjalnego dnia wolnego od pracy z poziomu prowincji na cały kraj.
CZYTAJ DALEJ

Kwiaty na cmentarz i znicze. Praktyczny poradnik przed Wszystkimi Świętymi

2026-09-09 09:40

[ TEMATY ]

Materiał sponsorowany

Argroup Anna Filo-Zagraba

W ostatnich dniach przed 1 listopada przy cmentarnych bramach robi się tłoczno, część wzorów jest już wyprzedana, a czasu na spokojne porównanie dekoracji pozostaje niewiele. Przygotowania rozpoczęte wcześniej pozwalają dobrać kwiaty, stroik i znicze do konkretnego nagrobka, zamiast podejmować decyzję w pośpiechu.

Znaczenie mają nie tylko kolor i wygląd dekoracji, ale również jej rozmiar, trwałość, sposób ustawienia, rodzaj nagrobka oraz to, jak często rodzina może odwiedzać cmentarz. Poniżej praktyczne wskazówki dotyczące kwiatów, stroików, światła i przygotowania samego pomnika.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję