Reklama

Na krawędzi

Palma

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Są różne. W moim rodzinnym Poznaniu palmy robione były z bazi i bukszpanu - raczej skromne, ale bardzo wiosenne. Jedynie księża biskupi zadziwiali mnie procesyjnymi palmami o egzotycznym wyglądzie. Mówiono nam, że palmy z Niedzieli Palmowej były potem palone na popiół wykorzystywany w Środę Popielcową. W Szczecinie palmy były i są zupełnie inne, głównie wileńskie lub do wileńskich nawiązujące. Kunsztownie budowane z barwionych ziół i nieśmiertelników, różnorodne, jedyne w swoim rodzaju. Od jakiegoś czasu młodzi księża organizują konkursy na palmę najdłuższą, najpiękniejszą, najbardziej fantazyjną. A wszystko na pamiątkę tamtego wydarzenia sprzed dwóch tysiącleci, wydarzenia przepełnionego sprzecznymi uczuciami: radością tłumów, złudzeniami uczniów, strachem przeciwników Jezusa, bólem jedynej Osoby świadomej sensu wydarzenia, sensu gałęzi rzucanych pod nogi osiołka. Bo to były palmy męczeństwa. Ale o tym wiedział tylko On.
Niedziela Palmowa zawsze zadziwiała mnie swoimi sprzecznościami. Na pierwszy rzut oka kojarzy się z radością. Przecież wołamy wraz z jerozolimskimi tłumami: Hosanna, przecież wymachujemy palmami, przecież śpiewamy radosne pieśni. Kto wie - może w duchu mamy podobne nadzieje jak ówcześni Izraelici? Że uda nam się osiągnąć królestwo Boże na ziemi.
Że naprawdę nasze doczesne życie będzie doskonałe, wszystkie problemy rozwiązane, będzie nam się żyło dostatnio, bezpiecznie i wygodnie. I oczywiście długo - najlepiej wiecznie... I - oczywiście - wszystko to powinno przyjść łatwo, bezboleśnie. On powinien to załatwić, a jeśli nie, to co z Niego za władca? Rzecz jasna, my dzisiaj wiemy dobrze, że właśnie rozpoczyna się Wielki Tydzień. Pamiętamy o zbliżającym się dramacie Wielkiego Piątku. Ale chyba ten dramat nie wydaje nam się aż tak straszny - przecież wiemy, że na końcu jest zmartwychwstanie.
A jednak w tę niedzielę czyta się w kościele opis Męki Pańskiej. Tak, jakby Kościół chciał zwrócić naszą uwagę na radość budowaną na prawdziwym fundamencie. Prawdziwa radość ma mieć wymiar paschalny, ma się opierać na prawdzie o zmartwychwstaniu po najprawdziwszej śmierci! To nie jest radość oparta na nadziei doczesnej! Wjazd do Jerozolimy ma charakter mesjański, to naprawdę wjeżdża Pan, ale żeby tę radość poznać, trzeba przejść przez Wielki Piątek. Nie ma innej drogi. Jak mówią Franciszkanki Służebnice Krzyża z Lasek: „Przez Krzyż do nieba!”.
Patrzę na tę sekwencję: Niedziela Palmowa (radość i nadzieja ludzi oparte na złudzeniu, na złym rozpoznaniu rzeczywistości), Wielki Piątek (krach wszelkich oczekiwań - a myśmy się spodziewali), Niedziela Zmartwychwstania (radość zapierająca dech, nadzieja oparta na zupełnie nowych podstawach). Właściwie taka sekwencja jest nie do zrozumienia, nie do udźwignięcia przez człowieka. Na szczęście w środku jest jeszcze jeden dzień, jeszcze jeden dar: Wielki Czwartek. Na zrozumienie tego wszystkiego, na przyjęcie, na przeżycie otrzymujemy Chleb Życia, który otwiera oczy, daje siłę i rozeznanie. Otrzymujemy Eucharystię.
Patrzę na palemkę - stoi w wazonie jeszcze od ubiegłego roku. Jednak Pan Jezus nie miał nic przeciw tej ludzkiej radości. Pokornie wsiadł na osiołka, wjechał wśród rozkrzyczanego tłumu do Jerozolimy, pozwolił na rzucanie gałęzi, na rozkładanie szat na ziemi, na wszelkie oznaki czci. Pozwolił, choć przecież wiedział, że wielu spośród dziś rozradowanych już za kilka dni będzie krzyczało: „Na krzyż z Nim!”. Pozwolił na radość przelotną, może złudną, chwilową. Pozwolił na święto, choć On świadomie szedł na inne uroczystości. Może się mylę, ale tak sobie myślę, że On chce, byśmy wzmacniali się radością także z chwil przelotnych. Mamy się cieszyć z „karnawału Solidarności” z lat 1980-81, mimo że po nich przyszedł stan wojenny. Mamy się cieszyć z niepodległości po 1989 r., choć nie jest to niepodległość doskonała. Mamy się cieszyć z trójki z matematyki u syna, który dotąd przynosił głównie jedynki i dwójki. Mamy się cieszyć z prób palacza rzucającego palenie, nawet jeśli wiemy, że zaczyna się setna z nieudanych dotąd prób. Hosanna - on znowu chce się zmienić! Każda chwila takiej małej radości umacnia, ustawia na przeżycie chwil najtrudniejszych. Tak sobie właśnie myślę, patrząc na zeszłoroczną palemkę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kontynuacja „Pasji” Gibsona w kinach już za rok. Znamy datę

2026-05-24 13:27

Materiał prasowy

Plakat filmu Pasja

Plakat
filmu Pasja

Lionsgate, we współpracy z Icon Productions Mela Gibsona i Bruce'a Daveya, ogłosiło w czwartek 21 maja, że długo oczekiwany film „The Resurrection of the Christ”­- Zmartwychwstanie Chrystusa trafi do kin w dwóch częściach — część pierwsza ukaże się 6 maja 2027 r., a część druga 25 maja 2028 r.

Studia produkcyjne ogłosiły również, że zdjęcia zakończyły się przed terminem po 134 dniach kręcenia w Rzymie, Bari, Ginosie, Craco, Brindisi i Materze we Włoszech.
CZYTAJ DALEJ

31 spojrzeń Maryi: Spojrzenie ufające mimo milczenia

2026-05-24 20:49

[ TEMATY ]

31 spojrzeń Maryi

Adobe Stock

Każde spojrzenie Maryi coś odsłania: Boga, człowieka, drogę. W maju zapraszamy Cię do zatrzymania się przy 31 takich spojrzeniach. Dziś zobacz jedno z nich.

Jezus nie odpowiada tak, jak Maryja mogła się spodziewać. A jednak ona nie wycofuje się. Maryja nie rozumie wszystkiego. Ale ufa.
CZYTAJ DALEJ

Będzie zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez działaczki proaborcyjne

2026-05-25 12:36

[ TEMATY ]

aborcja

Adobe Stock

W ostatnich dniach temu jedna z aktywistek z organizacji Aborcyjny Dream Team i Aborcja bez Granic „pochwaliła się” w mediach społecznościowych, że działaczki Aborcji bez Granic pomogły parze w zabiciu swojego nienarodzonego dziecka. Chociaż stale przyzwyczajani jesteśmy do podobnych wystąpień aktywistek aborcyjnych – które z niezrozumiałych powodów nie spotykają się z żadną reakcją organów ścigania – niektóre przejawy ich skandalicznej działalności szczególnie poruszają opinię publiczną. Tak było w przypadku wypowiedzi aktywistki o udzielonej przez organizację aborcyjną pomocy w tzw. selektywnej aborcji na życzenie, której ofiarą jest jedno z bliźniąt. W związku z tym, Instytut Ordo Iuris przygotowuje zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez działaczki proaborcyjne.

Najprościej rzecz ujmując, terminem tym określa się zabicie w drodze aborcji wybranego albo wybranych (kilkoro) dzieci w ciąży mnogiej. W sprawie, o której mowa, doszło do poczęcia dwójki dzieci zamiast – jak to przedstawiła aktywistka w swoim nagraniu – planowanego jednego. Rzecz wydawałoby się normalna – przypuszczać można, że niewiele jest małżeństw albo par, które planują posiadanie na raz dwójki lub większej liczby dzieci, a to, że takie sytuacje się zdarzają zwyczajnie jest kwestią biologii. Ale nie tym razem. Rodzice zaplanowali sobie jedno dziecko i koniec, natura musi ustąpić, a w to miejsce wkracza Aborcja bez Granic ze swoją śmiercionośną „pomocą”… Organizują parze dostęp do aborcji selektywnej, czyli zabicia jednego z dzieci, tak aby plany życiowe rodziców mogły zrealizować się za wszelka cenę. Nawet za cenę życia ich własnego dziecka.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję