Kandydatka na ołtarze nazywana jest „Aniołem z Auschwitz” i „Diamentem wśród popiołów”. W obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau narażała się dla innych, była gotowa oddać swe życie za współwięźniarkę. Przed wojną była nauczycielką i dziennikarką. W czasopiśmie diecezjalnym Nasza Sprawa odpowiadała za wydawanie dodatku dla dzieci.
Prośba wiernych
Stefania Łącka urodziła się w 1914 r. w Woli Żelichowskiej, w gminie Gręboszów. W latach 1928-41 była związana z parafią katedralną w Tarnowie. Osoby należące do Akcji Katolickiej w tej parafii i Tarnowianie będą prosić Boga o wyniesienie jej na ołtarze, podobnie jak czyni to parafia gręboszowska, gdzie znajduje się grób Stefanii – w Kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gręboszowie w każdą ostatnią środę miesiąca jest nabożeństwo różańcowe o godz. 17.30, a po nim Msza św. w intencji beatyfikacji służebnicy Bożej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W tarnowskiej katedrze taka modlitwa rozpoczęła się 25 maja. Rozważania różańcowe były prowadzone w oparciu o życie i przesłanie Stefanii. Po Mszy św. można było zabrać przygotowane myśli – cytaty kandydatki na ołtarze oraz obrazek z modlitwą. W ostatni poniedziałek każdego miesiąca, o godz. 17 wierni będą się spotykać w katedrze na modlitwie w intencji beatyfikacji służebnicy Bożej.
Dlaczego katedra?
Reklama
Renata Luszowiecka, współautorka książki Klejnot Tarnowa. Sł. B. Stefania Łącka. Dwa spojrzenia, tłumaczy: – Tym klejnotem jest Stefania Łącka. To jest coś drogocennego, co mamy w zasięgu ręki, ale jeszcze jest nieodkryte. Mam wrażenie, że bardzo mało mieszkańców miasta wie o osobie Stefanii Łąckiej. Ona tutaj żyła, mieszkała niedaleko księży filipinów – tam wynajmowała pokój. Gdy przemierzała drogę do redakcji gazety Nasza Sprawa, wstępowała do katedry. Tę drogę pokonywała codziennie, gdy szła do pracy czy szukała tematów do artykułów. Autorka książki zauważa, że to jest też łaska miejsca, w którym możemy więcej wyprosić. Zaznacza: – To była wyjątkowa osoba. Charakteryzował ją duch służby, oddania, radości. Żyła modlitwą, ofiarnością dla innych, dla Kościoła. Podczas pobytu w obozie podtrzymywała innych na duchu, zachęcała do modlitwy.
Droga na ołtarze
Jesienią 2025 r. rozpoczął się etap rzymski procesu beatyfikacyjnego Stefanii Łąckiej. W Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie oficjalnie otwarto dokumentację dotyczącą służebnicy Bożej. Akta procesowe kilka miesięcy wcześniej złożył w Watykanie ks. prof. Stanisław Sojka – postulator procesu beatyfikacyjnego na etapie diecezjalnym.
Dokumentacja, licząca ponad 7 tys. stron, zawiera opis całego życia Stefanii Łąckiej oraz świadectwa ludzi, którzy ją znali. Na etapie rzymskim życie kandydatki na ołtarze będzie analizowane przez historyków i teologów. Była ona jedną z pierwszych kobiet, które trafiły do niemieckiego obozu Auschwitz; nadano jej numer 6886. Tam organizowała dla ludzi jedzenie, zdobywała lekarstwa, trzymała za rękę konających i chrzciła noworodki. Po wyzwoleniu, pod koniec stycznia 1945 r. opuściła obóz i wróciła do Woli Żelichowskiej. Rozpoczęła także studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pobyt w obozie znacząco wpłynął na jej zdrowie. Wycieńczona przez choroby zmarła 7 listopada 1946 r. w wieku 33 lat. Została pochowana na cmentarzu parafialnym w Gręboszowie.
