Reklama

Turystyka

Warto zobaczyć

Zamki nad Loarą

Trzysta majestatycznych budowli rozsianych nad potężną francuską rzeką…

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Renesansowe zamki w Dolinie Loary były swoistą modą wśród możnych Francji. Winnice, małe miasteczka w dorzeczu Loary i malownicze krajobrazy pełne słoneczników i lawendy przez wieki przyciągały królów, arystokratów i artystów. To właśnie w Ogrodach Francji, jak jest nazywany ten region, znajdują się słynne zamki – pełne historii i elegancji, z której ten kraj słynie. Rozbudowywane, przebudowywane, ocalałe z ruiny, przekazywane z pokolenia na pokolenie albo przeciwnie – przechodziły z jednego właściciela na drugiego. Ich mury są świadkiem pięknych, czasem trudnych, często burzliwych dziejów.

Dziś te, które ocalały, są zamienione na hotele i restauracje albo służą jako domy prywatnym właścicielom, nieliczne zaś są muzeami, które odwiedzają setki tysięcy turystów zafascynowanych Francją. Dziś prezentujemy tylko przykładowe.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Chambord

Reklama

Największy z zamków w Dolinie Loary. W stylu renesansowym nawiązuje do gotyckich zamków obronnych. Wybudowany został w XVI wieku we włoskim stylu, inspirowany twórczością Leonarda da Vinci. Zleceniodawcą był król Franciszek I, a dzieła dokończył jego syn Henryk II. Położony jest nad rzeką Cosson – jednym z mniejszych dopływów Loary. W 1981 r. został wpisany na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Imponuje wielkością: fasada główna mierzy 128 m, ma 6 wielkich wież, 440 komnat, 84 klatki schodowe, 365 kominków i 800 rzeźbionych kapiteli. We wschodnim skrzydle były królewskie apartamenty, po przeciwnej stronie – kaplica. Warta uwagi jest centralna klatka schodowa z dwiema spiralami schodów, które skręcają w tę samą stronę, a nie krzyżują się ze sobą. Dwie osoby korzystające z różnych schodów mogą się widzieć, ale nigdy się nie spotykają.

Blois

To jeden z największych zamków nad brzegiem Loary, którego najstarsze zabudowania pochodzą z IX wieku i który również był siedzibą królów Francji. To właśnie tu w 1429 r. Joanna d’Arc w zamkowej kaplicy została pobłogosławiona przez abp. Regnaulta de Chartres przed wyprawą, która miała oswobodzić Orlean. Na przestrzeni wieków zamek wraz ze zmianą właścicieli otrzymywał nowy wygląd. Mieszają się więc w nim różnorodne style. Można dostrzec ślady i gotyckie, renesansowe, i klasyczne, widać też rys średniowiecza. We wnętrzach można zobaczyć, jak na co dzień żyli dawni mieszkańcy, a oko ucieszyć dziełami sztuki.

Chenonceau

Reklama

Jest nazywany Zamkiem Dam, bo to sześć kobiet, jako jego właścicielki, budowało go i rozbudowywało. Znajduje się nad rzeką Cher w samym sercu krainy Turenia, a jego początki sięgają XIII wieku. Wśród burzliwych dziejów zamku jest i fakt, że w początkach XVI wieku król Henryk II ofiarował Zamek Chenonceau jako darowiznę swojej faworycie Dianie de Poitiers. Ta, korzystając z królewskich funduszy, świetnie nim zarządzała, założyła m.in. wspaniały ogród z fontanną i parkowym labiryntem, zbudowała most łączący brzegi rzeki Cher, nad którą budowla została wzniesiona. Na początku XX wieku w posiadanie zamku wszedł Henri Manier, właściciel fabryki czekolady, podróżnik i... miłośnik wyścigów samochodowych. Rezydencja do dziś jest własnością jego potomków, którzy udostępniają ją zwiedzającym. A największe wrażenie sprawia zwłaszcza rankiem, kiedy jest skąpana we mgle.

Zamek w Chenonceau stał się głównym miejscem akcji powieści Pan Samochodzik i Fantomas.

Clos Lucé

Choć nie imponuje ogromem, to jest znany zwłaszcza jako ostatnie miejsce zamieszkania samego Leonarda da Vinci. W letniej rezydencji królów Francji słynny wynalazca spędził ostatnie 3 lata życia. Miejsce to pełne jest więc jego geniuszu. Warto wiedzieć, że dotarł tu ze wszystkimi szkicownikami i trzema słynnymi obrazami: Mona Lisa, Matka Boska z Dzieciątkiem i ze Świętą Anną i Święty Jan Chrzciciel (dziś przechowywane są w Luwrze). Franciszek I, na którego zaproszenie Leonardo tu zamieszkał, nazywał go „pierwszym malarzem, inżynierem i architektem króla”. Współcześni zwiedzający mogą zobaczyć pomieszczenia, w których mieszkał i pracował da Vinci, a w ogrodzie i piwnicach są modele wg jego pomysłu i animacje 3D, które pozwalają zrozumieć, jak działają wynalazki autorstwa geniusza wszech czasów. ?

2026-05-05 14:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lecznicza moc lipy

To drzewo, które może liczyć nawet tysiąc lat, przez wieki pomagało ludziom wzmocnić zdrowie, a pszczołom dostarczało cennego nektaru. Nasi przodkowie sadzili je w swoich parkach i ogrodach i chętnie odpoczywali w jego cieniu.

Kwiaty lipy były pieczołowicie zbierane i suszone, gdyż mają uzdrawiającą moc. Szczególnie w okresie zimowym nasi przodkowie pili lecznicze herbatki, zwłaszcza gdy dokuczały im przeziębienie, grypa, ból gardła. Dziś możemy skorzystać z ich wiedzy i doświadczenia. Poznajmy zatem lecznicze właściwości kwiatu lipy, miodu lipowego oraz sproszkowanego węgla lipowego.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Papieska intencja modlitewna na październik: za duszpasterstwo zdrowia psychicznego

2026-10-01 14:42

[ TEMATY ]

modlitwa

październik

papieska intencja

Vatican Media

Leon XIV w Metzu

Leon XIV w Metzu

Poznaliśmy papieską intencję modlitewną na październik. W ramach inicjatywy „Módl się z Papieżem”, Leon XIV zaprasza, by w tym miesiącu modlić się za duszpasterstwo służby zdrowia. To nie jedyne zaproszenie modlitewne Ojca Świętego na październik: w niedzielę w Lourdes prosił, by w październiku wierzący modlili się różańcem w intencji pokoju.

Trzymając w dłoniach wizerunek św. Dymfny, patronki osób cierpiących na zaburzenia nerwowe i psychiczne, Papież poleca w modlitwie osoby, które cierpią psychicznie i zmagają się z różnego rodzaju trudnościami i prosi, by Kościół był „domem otwartym” i „bezpieczną przestrzenią”, w której każdy może znaleźć swoje miejsce i zostać wysłuchanym, bez oceniania. Prosi też Boga o przebaczenie obojętności i stygmatyzacji tych osób, które Pan wzywa „po imieniu, z czułością” i które w nim mogą odnaleźć swoją godność i nadzieję.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję