Reklama

Kultura

Reforma? Bez paniki

Wraz z nadejściem nowego roku czeka nas szereg zmian w polskiej ortografii.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W komunikacie z 10 maja 2024 r. Rada Języka Polskiego przy Prezydium PAN poinformowała o uchwaleniu zmian zasad ortografii, które wejdą w życie 1 stycznia 2026 r. W uzasadnieniu czytamy m.in., że zmiany te dotyczą wyłącznie tzw. konwencjonalnych zasad pisowni, a ich wprowadzenie będzie się wiązać z uproszczeniem i ujednoliceniem zapisów grup wyrazów i połączeń, ponadto znikną wyjątki i problematyczne przepisy, „których zastosowanie jest z różnych powodów problematyczne, np. wymaga od piszącego zbyt drobiazgowej analizy znaczeniowej tekstu”. Swoim działaniem RJP wyszła naprzeciw użytkownikom języka, którzy na co dzień tworzą uzus, i usankcjonowała część istniejących już w języku zapisów, które dotąd były uznawane za błędne. Ogólnie mówiąc – ma być po prostu łatwiej.

W załączniku do komunikatu, którego treść była trzykrotnie uaktualniana, zawartych jest jedenaście podpunktów, w których szczegółowo opisane są kolejne zmiany. Wszystkie zostały uwzględnione w dokumencie Zasady pisowni i interpunkcji polskiej (dostępnym na stronie RJP: rjp.pan.pl).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ponieważ Niedziela nie jest z gumy, nie możemy sobie pozwolić na dłuższe pochylenie się nad każdą ze zmian – trudno byłoby nawet przytoczyć komunikat RJP w pełnym brzmieniu – spróbujemy jednak pokrótce przybliżyć najważniejsze zagadnienia. Zaproponowane zmiany dla większej przejrzystości ułożyliśmy w kolejności nie takiej, jaką podała Rada, lecz według typów – ponieważ dotyczą one zasadniczo pisowni wielką i małą literą oraz łącznej i rozdzielnej.

Nazwy obiektów przestrzeni publicznej

Aleje od wielkiej litery, ale aleja już od małej. Pałac Staszica od wielkich, ale pałac Na Wodzie – właśnie tak. Gdzie tu sens...? Do tej pory w nazwach obiektów przestrzeni publicznej ich pierwsze człony traktowaliśmy jako nazwy gatunkowe (typu: ulica, pomnik, plac, park, cmentarz, zamek itp.), stąd mała litera. No, chyba że były w liczbie mnogiej (np. Bulwary Dietla) lub pierwszy człon stanowił część nazwy własnej – wówczas duża. Tylko skąd mieliśmy to wiedzieć? Teraz wszystkie pierwsze człony nazw tego typu – z wyjątkiem ulic! – będziemy pisać od wielkich liter: Cmentarz Rakowicki, Plac Zbawiciela, Zamek Książ.

Nazwy lokali usługowych i gastronomicznych

Podobnie jak powyżej rzecz się ma w przypadku nazw: restauracji, księgarń, zajazdów, pizzerii, teatrów, hoteli itp. Dotychczas w sytuacji gdy wyraz tego typu, choć wyglądający na gatunkowy, stanowi część nazwy własnej, zapisywaliśmy go od dużej litery, w przeciwnym wypadku – od małej, co w praktyce wymagało często drobiazgowej wiedzy i było trudne do rozstrzygnięcia. Teraz wszystkie człony wielowyrazowych nazw lokali usługowych i gastronomicznych, oprócz przyimków i spójników, będziemy zapisywać od wielkich liter: Kawiarnia Literacka, Kino Charlie, Teatr Wielki.

Nazwy komet

Reklama

Tutaj krótko: dotąd słowo kometa występujące przed właściwą nazwą zapisywaliśmy od małej litery (jako nazwę gatunkową), teraz będziemy zapisywać je od dużej – jak nazwy gwiazd, planetoid, księżyców itd. Czyli: już nie *kometa Halleya, a Kometa Halleya.

Mieszkańcy miast i dzielnic + nazwy etniczne

Gdy mowa o mieszkańcu Częstochowy, dotąd pisaliśmy: częstochowianin. Mieszkaniec regionu był już Częstochowianinem. Nazwy mieszkańców: kontynentów, państw i regionów zapisywaliśmy do tej pory od wielkich liter, z kolei nazwy mieszkańców miast, wsi czy osiedli, czyli mniejszych jednostek – od małej. Teraz wszyscy, jak jeden, będą się pisać od wielkich liter, a zatem Częstochowianin będzie oznaczał mieszkańca zarówno miasta, jak i całego regionu. O tym, jak rozumieć tę przynależność, będzie decydował w tekście kontekst. Gorzej, jeśli go zabraknie.

Swoją uchwałą RJP wprowadziła także alternatywny zapis (małą lub wielką literą) nieoficjalnych nazw etnicznych typu: angol/Angol, żabojad/Żabojad, makaroniarz/Makaroniarz. Odtąd obowiązuje więc pełna dowolność, byle konsekwentnie w obrębie jednego tekstu.

Przymiotniki od nazw osobowych

Reklama

Mazurek Chopinowski to utwór autorstwa Fryderyka Chopina czy raczej wykonany w jego stylu? Dotychczas o rozstrzygnięciu tego typu kwestii decydowała w tekście pisownia wielką lub małą literą: Chopinowski to „czyj”, chopinowski – „jaki”. Teraz przymiotniki tworzone od nazw osobowych, z końcówką -owski, będziemy pisać zawsze od małej litery, niezależnie od interpretacji – dzierżawczej czy jakościowej, stąd znów istotny będzie kontekst. Wyjątkiem, który zakłada pisownię alternatywną – od wielkiej lub małej litery – są przymiotniki tworzone od imion/nazwisk zakończone na: -owy, -in(-yn), -ów, np.: poezja miłoszowa lub poezja Miłoszowa. Takie zapisy spotyka się rzadziej, ale wciąż stosunkowo często.

Nazwy odznaczeń i tytułów honorowych

W tym przypadku obowiązywały dotąd zasady analogiczne do nazw geograficznych: jeśli drugi człon, występujący najczęściej w mianowniku, jest uznawany za samodzielny (np. Nike), wyraz stojący przed nim – typu nagroda, medal, order itp. – zapisywaliśmy od małej litery (czyli: nagroda Nike). Co innego z dopełniaczem – gdy nazwa odznaczenia czy tytułu ma właśnie taką postać, zapisywaliśmy: Nagroda Nobla, Śląska Nagroda Jakości. Od 1 stycznia wszystkie człony takich nazw będziemy zapisywać od wielkich liter i nie trzeba już będzie się zastanawiać, co jest nazwą gatunkową, a co własną – a zatem: Nagroda Nike.

Nazwy wytworów przemysłowych

„Piję colę w swoim żółtym fiacie uno” – taka pisownia obowiązywała dotychczas. Konkretny produkt danej marki = zapis małą literą. Teraz będziemy pijać Colę w Fiacie Uno, bo wielką literą będziemy zapisywać nazwy nie tylko „firm, marek i modeli wyrobów przemysłowych, ale także pojedynczych egzemplarzy tych wyrobów”.

Tyle o pisowni wielką i małą literą. Kolejne zasady dotyczą pisowni łącznej i rozdzielnej.

Nie z imiesłowami odmiennymi

Reklama

Na początek przypomnijmy, czym jest imiesłów odmienny – to taki, który kończy się na: -ący, -ąca, -ące, -(o)ny. Imiesłowy przymiotnikowe, bo o nich mowa, z cząstką nie pisaliśmy dotąd zasadniczo łącznie, przy czym istniała także możliwość pisowni rozłącznej zależnej od interpretacji znaczeniowej: czasownikowej lub przymiotnikowej (np. człowiek nie żyjący w Polsce vs. człowiek nieżyjący od 10 lat). Rada Języka Polskiego postanowiła zlikwidować tę oboczność i odtąd nie będzie już zgody na „świadomą pisownię rozdzielną”.

Pół– w zestawieniach dwuczłonowych

Pisownia członu pół– sprawiała dotąd trochę kłopotu, bo jedynie poprawny był zapis zdań typu: Półprzytomny pół-Francuz półzawodowiec pół żartem, pół serio zwrócił się do pół Polaka, pół Włocha po półgodzinie. Czyli: z wyrazami pospolitymi od małej litery pół– pisaliśmy łącznie, z tymi od wielkiej – już z łącznikiem, a w zestawieniach dwóch słów z członem pół- oddzielaliśmy go od tych słów spacją, i to niezależnie od tego, czy zaczynały się one od małej, czy od wielkiej litery. Rada Języka Polskiego ułatwia nam zadanie i odtąd pół– pisać będziemy łącznie w wyrażeniach: półzabawa, półnauka; półżartem, półserio; półspał, półczuwał – czyli zarówno w przypadku pojedynczych wyrazów, których drugi człon nie jest pisany od wielkiej litery (w takim przypadku dalej obowiązuje pisownia z łącznikiem), jak i w zestawieniach dwuczłonowych. Znika zatem zasada, która mówi o oddzielnej pisowni cząstki pół– w zestawieniach; będziemy ją pisać łącznie z nazwami pospolitymi i z łącznikiem z nazwami własnymi.

Niby– i quasi-

Reklama

Do dziś zapisywaliśmy: niby-człowiek (ale nibynóżki), niby-demokratyczny, quasi-deficyt czy quasi-postępowy – cząstki niby– i quasi– zawsze z łącznikiem, chyba że mamy do czynienia z nazwami botanicznymi. Teraz to się zmieni – wspomniane cząstki staną się przedrostkami i zyskają tym samym przywileje przedrostków, będziemy więc pisać już tylko łącznie: nibyczłowiek, nibydemokratyczny, quasideficyt i quasipostępowy, a program do edycji tekstów nie będzie już mógł podkreślić nam tych słów na czerwono. Pisownia z łącznikiem zostaje zachowana dla przypadków, w których drugi człon jest wyrazem zapisywanym od wielkiej litery (niby-Europejczyk, quasi-Europejski) – tak jak w przypadku wszystkich innych przedrostków.

Nie z przymiotnikami i przysłówkami odprzymiotnikowymi w stopniu wyższym i najwyższym

Niemądry, nie mądrzejszy i nie najmądrzejszy (ale: najniemądrzejszy); niemądrze, nie mądrzej i nie najmądrzej – tak pisaliśmy dotąd. Od teraz z kolei we wszystkich takich połączeniach – cząstki nie z przymiotnikami i przysłówkami odprzymiotnikowymi, bez względu na kategorię stopnia – będziemy stosować pisownię łączną. To zmiana, do której będzie nam chyba najtrudniej przywyknąć, ale trzeba przyznać, że to duże ułatwienie. (Pamiętajmy przy tym, że pisownia nie z przysłówkami, które nie pochodzą od przymiotników, np. nie zawsze, pozostaje rozłączna).

Cząstki -by ze spójnikami

Reklama

Gdyby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała – to chyba najbardziej ikoniczny przykład mówiący o tym, z czym mamy do czynienia w powyższej zmianie. Dotąd toby pisaliśmy łącznie jako połączenie cząstki -by ze spójnikiem. Stosowanie tej zasady sprawiało dość duże problemy i chyba można nawet zaryzykować stwierdzenie, że czynili to tylko ludzie na co dzień mniej lub bardziej związani z poprawnością językową. Od 1 stycznia cząstki -bym, -byś, -by, -byśmy, -byście ze spójnikami będziemy zapisywać rozdzielnie, czyli de facto tak, jak podpowiada intuicja: Zastanawiam się, czy by nie pojechać w góry (dotąd: czyby). Pamiętajmy, że w mocy pozostaje przepis zawarty w Zasadach pisowni i interpunkcji polskiej, który mówi, że wyżej wymienione cząstki pisze się łącznie „w niektórych formach przypominających połączenie spójnika lub przysłówka z cząstką -by, ale mających status odrębnego wyrazu, np.:

aby, ażeby, byleby, chociażby, choćby, czyżby, gdyby, gdzieżby, iżby, jakby, jakoby, jakżeby, niby, niżby, żeby” oraz „w nierozdzielnych partykułach: jakby, niby, oby”.

Na koniec jeszcze słowo o pisowni wariantywnej.

Pisownia prefiksów

Dotąd poprawnie zapisalibyśmy: supersprawa, minispódniczka, megapromocja czy wegekanapka, choć nie wszystkim taki zapis wydawał się oczywisty. Używanie form tego typu wciąż będzie poprawne, ale sprawa cząstek typu super– stanie się o wiele prostsza, RJP wprowadziła bowiem możliwość „rozdzielnej pisowni z wyrazami zapisywanymi małą literą cząstek takich jak super-, ekstra-, eko-, wege-, mini-, maksi-, midi-, mega-, makro-, które mogą występować również jako samodzielne wyrazy, np. miniwieża lub mini wieża, bo jest możliwe: wieża (w rozmiarze) mini”.

Zasada ta stanowi uzupełnienie dotychczasowej zasady ogólnej, mówiącej o tym, że „przedrostki – rodzime i obce – pisze się łącznie z wyrazami zapisywanymi małą literą. Jeśli wyraz zaczyna się od wielkiej litery, po przedrostku stawia się łącznik, np. super-Europejczyk”.

Pary wyrazów równorzędnych

Dotychczas pisaliśmy: tuż-tuż – z łącznikiem, ale już bij zabij – ze spacją. Od 1 stycznia mamy dowolność – w parach wyrazów równorzędnych brzmiących podobnie lub identycznie i występujących zwykle razem dopuszczalna jest teraz pisownia w trzech wersjach: z łącznikiem (tuż-tuż; trzask-prask; łapu-capu), z przecinkiem (tuż, tuż; trzask, prask; łapu, capu) i rozdzielnie (tuż tuż; trzask prask; łapu capu). I tutaj znów – pamiętajmy, by w obrębie jednego tekstu trzymać się jednej ustalonej wersji. Za Zasadami pisowni i interpunkcji polskiej dodajmy, że „zasada ta odnosi się także do zestawień złożonych z większej liczby członów, np. bim-bam-bom; bim bam bom; bim, bam, bom”.

*

Profesor Jan Miodek zapytany w jednym z wywiadów o to, czy zmiany wprowadzone przez RJP stanowią rewolucję, odpowiedział: „Media donoszą o przewrocie, trzęsieniu ziemi i innych kataklizmach, ale spokojnie: żadnej rewolucji nie będzie. To tylko jedenaście zmian, które sprawią, że nasze życie stanie się prostsze. Chodzi w nich o to, by w ortografii czyhało na nas jak najmniej «haków»”. Pozostaje zatem po prostu się przyzwyczaić. I tyle!

2025-12-30 11:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Msza w Domu Świętej Marty w rocznicę śmierci papieża Franciszka

2026-04-21 08:42

[ TEMATY ]

Msza św.

rocznica śmierci

Dom Świętej Marty

papież Franciszka

ks. Paweł Rytel-Andrianik / Vatican News

Msza w Domu Świętej Marty w rocznicę śmierci papieża Franciszka

Msza w Domu Świętej Marty w rocznicę śmierci papieża Franciszka

W pierwszą rocznicę śmierci papieża Franciszka w Domu Świętej Marty odprawiono Mszę świętą, której przewodniczył arcybiskup Luigi Travaglino, nuncjusz apostolski i rezydent tego domu. W homilii przygotowanej przez kard. Angelo Acerbiego i odczytanej podczas liturgii hierarcha przypomniał postać Papieża, podkreślając: „Wciąż czujemy go blisko nas” - relacjonuje Vatican News.

Podziel się cytatem – podkreślił kard. Angelo Acerbi w homilii odczytanej przez arcybiskupa Luigiego Travaglino.
CZYTAJ DALEJ

Święty Anzelm z Canterbury

Niedziela Ogólnopolska 40/2009, str. 4-5

[ TEMATY ]

św. Anzelm

pl.wikipedia.org

Święty Anzelm z Canterbury

Święty Anzelm z Canterbury
Drodzy Bracia i Siostry! W Rzymie na Awentynie znajduje się opactwo benedyktyńskie św. Anzelma. Jako siedziba Instytutu Studiów Wyższych oraz opactwa prymasa benedyktynów skonfederowanych, stanowi ono miejsce, które łączy w sobie modlitwę, naukę i zarządzanie, czyli te trzy płaszczyzny aktywności, które cechują życie Świętego, któremu opactwo jest dedykowane: Anzelmowi z Aosty, którego 900. rocznica śmierci przypada w tym roku. Liczne inicjatywy, podjęte zwłaszcza przez diecezję Aosty z okazji tej rocznicy, ukazały zainteresowanie, które nadal budzi ten średniowieczny myśliciel. Jest on znany również jako Anzelm z Bec i Anzelm z Canterbury, ponieważ związany był w tymi miastami. Kim jest ta osobistość, z którą trzy miejsca, oddalone od siebie i znajdujące się w trzech różnych krajach - we Włoszech, we Francji i w Anglii - czują się szczególnie związane? To mnich o intensywnym życiu duchowym, znakomity wychowawca młodzieży, teolog o niezwykłych zdolnościach spekulatywnych, mądry zarządca i niezłomny obrońca „libertas Ecclesiae” - wolności Kościoła. Anzelm jest jedną z wybitnych osobowości średniowiecza, potrafił połączyć wszystkie te przymioty dzięki głębokiemu doświadczeniu mistycznemu, które zawsze kierowało jego myślą i działalnością. Św. Anzelm urodził się w 1033 r. (lub na początku 1034 r.) w Aoście jako pierworodny syn znamienitej rodziny. Jego ojciec był człowiekiem szorstkim, oddającym się rozkoszom życia i trwoniącym swój majątek; matka zaś to kobieta szlachetnych obyczajów i głębokiej pobożności (por. Eadmero, „Vita s. Anselmi”, PL 159, col. 49). To matka zajęła się wczesną humanistyczną i religijną formacją syna, którego następnie powierzyła benedyktynom z przeoratu w Aoście. Anzelm, który jako dziecko - jak opowiada jego biograf - wyobrażał sobie, że dobry Bóg zamieszkuje wysokie, ośnieżone szczyty Alp, miał pewnej nocy sen, że wysłano go do tego wspaniałego królestwa samego Boga, który długo i serdecznie z nim rozmawiał, po czym poczęstował go „śnieżnobiałym chlebem” (tamże, col. 51). Sen ten pozostawił w nim przekonanie, że został powołany do wypełnienia szczytnej misji. Gdy miał piętnaście lat, poprosił o przyjęcie do Zakonu Benedyktynów, ojciec jednak całą swoją władzą sprzeciwił się temu i nie ustąpił nawet wtedy, gdy ciężko chory syn, czując, że koniec jest bliski, błagał o zakonny habit jako ostatnią pociechę. Anzelm powrócił do zdrowia, a potem, po przedwczesnej śmierci matki, przeżywał czas moralnego zagubienia: zaniedbał naukę i porwany ziemską namiętnością, stał się głuchy na napomnienia Boga. Porzucił dom i zaczął włóczęgę po Francji w poszukiwaniu nowych przeżyć. Trzy lata później, gdy dotarł do Normandii, udał się do opactwa Benedyktynów w Bec, przyciągnięty sławą Lanfranka z Pawii, przeora klasztoru. Było to dla niego spotkanie opatrznościowe i decydujące o dalszym jego życiu. Anzelm z zapałem podjął studia pod kierunkiem Lanfranka i w krótkim czasie stał się nie tylko ulubionym uczniem, ale również powiernikiem mistrza. Zapłonęło w nim na nowo jego powołanie zakonne i - po starannym rozważeniu - w wieku 27 lat wstąpił do zakonu i przyjął święcenia kapłańskie. Asceza i studium otworzyły przed nim nowe horyzonty, pozwalając mu odkryć na nowo, i to w znacznie większym stopniu, tę zażyłość z Bogiem, jaką miał jeszcze jako dziecko. Gdy w 1063 r. Lanfrank został opatem w Caen, Anzelm, po trzech zaledwie latach życia monastycznego, mianowany został przeorem klasztoru w Bec i mistrzem klauzurowej szkoły, wykazując się zdolnościami wychowawczymi. Nie lubił metod autorytarnych, porównywał młodych ludzi do małych roślin, które rosną lepiej, kiedy nie są zamknięte w pomieszczeniach, i pozostawiał im „zdrową” swobodę. Był bardzo wymagający wobec samego siebie i wobec innych, gdy chodziło o przestrzeganie wymogów życia monastycznego, lecz zamiast narzucać dyscyplinę, stosował perswazję. Po śmierci opata Erluina, założyciela opactwa w Bec, w lutym 1079 r. Anzelm wybrany został jednogłośnie na jego następcę. Tymczasem wielu mnichów wezwano do Canterbury, by zanieść braciom zza kanału La Manche odnowę, jaka dokonywała się na kontynencie. To dzieło spotkało się z dobrym przyjęciem do tego stopnia, że Lanfrank z Pawii, opat Caen, został nowym arcybiskupem Canterbury i poprosił Anzelma o pozostanie z nim na jakiś czas, aby uczyć mnichów i pomóc mu w trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się jego wspólnota kościelna po najeździe Normanów. Pobyt Anzelma okazał się bardzo owocny, zaskarbił on sobie sympatię i szacunek tak, iż po śmierci Lanfranka wybrano go na jego następcę na stolicy arcybiskupiej w Canterbury. Sakrę biskupią przyjął uroczyście w grudniu 1093 r. Anzelm przystąpił od razu energicznie do walki o wolność Kościoła, odważnie domagając się niezależności władzy duchowej od władzy doczesnej. Bronił Kościoła przed bezprawną ingerencją władz politycznych, przede wszystkim królów Wilhelma Rudego i Henryka I, zachętę i poparcie znajdując u papieża, któremu okazywał zawsze śmiałe i serdeczne oddanie. Wierność tę przypłacił w 1103 r. nawet goryczą wygnania ze swej stolicy w Canterbury. Dopiero w 1106 r., gdy król Henryk I wyrzekł się roszczeń udzielania kościelnej inwestytury oraz ściągania podatków kościelnych i konfiskaty mienia Kościoła, Anzelm mógł powrócić do Anglii, radośnie witany przez duchowieństwo i lud. Tak szczęśliwie zakończyła się walka, jaką stoczył orężem wytrwałości, dumy i dobroci. Ten Święty Arcybiskup, który budził wokół siebie podziw, gdziekolwiek się udał, ostatnie lata swego życia poświęcił przede wszystkim moralnej formacji duchowieństwa i intelektualnym badaniom zagadnień teologicznych. Zmarł 21 kwietnia 1109 r., słuchając słów Ewangelii czytanej tego dnia podczas Mszy św.: „Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole” (Łk 22, 28-30). W ten sposób spełnił się sen o tej tajemniczej uczcie, który w dzieciństwie miał na samym początku swej drogi duchowej. Jezus, który zaprosił go, by siadł przy Jego stole, przyjął św. Anzelma po śmierci do wiecznego królestwa Ojca. „Błagam Cię, Boże, obym mógł Cię poznać, obym Cię kochał, bym mógł się Tobą radować. A jeżeli nie mogę w całej pełni w tym życiu, niech przynajmniej stale postępuję naprzód, aż nadejdzie to w pełni” („Proslogion”, rozdz. 14). Modlitwa ta pozwala zrozumieć mistyczną duszę tego wielkiego Świętego okresu średniowiecza, twórcy teologii scholastycznej, któremu tradycja chrześcijańska przyznała tytuł „Doctor Magnificus”, ponieważ żywił gorące pragnienie zgłębiania tajemnic Bożych, z pełną świadomością jednak, że droga poszukiwania Boga nigdy się nie kończy, przynajmniej na tej ziemi. Jasność i logiczny rygoryzm jego myśli zawsze miały na celu „wzniesienie duszy do kontemplacji Boga” (tamże, „Proemium”). Stwierdził on wyraźnie, że ten, kto chce uprawiać teologię, nie może liczyć jedynie na swą inteligencję, ale musi pielęgnować jednocześnie głębokie przeżywanie wiary. Działalność teologa, według św. Anzelma, rozwija się więc w trzech etapach: wiara - bezinteresowny dar od Boga, który należy przyjąć z pokorą; doświadczenie - które polega na wcieleniu słowa Bożego we własnym codziennym życiu; wreszcie prawdziwe poznanie - które nigdy nie jest owocem ascetycznego rozumowania, lecz kontemplatywną intuicją. Jak najbardziej aktualne pozostają także dziś w tej materii, dla zdrowych badań teologicznych i dla każdego, kto chciałby zgłębić prawdę wiary, jego słynne słowa: „Nie próbuję, Panie, przeniknąć Twojej głębi, gdyż w żadnym razie nie przyrównuję do niej mego intelektu; pragnę jednak, przynajmniej do pewnego stopnia, zrozumieć Twoją prawdę, w którą wierzy i którą kocha moje serce. Nie staram się bowiem zrozumieć, abym uwierzył, ale wierzę, bym zrozumiał” (tamże, 1). Drodzy Bracia i Siostry, miłość do prawdy i nieustanne pragnienie Boga, które naznaczyły całe życie św. Anzelma, niech będą dla każdego chrześcijanina bodźcem do niezmordowanego poszukiwania coraz głębszej jedności z Chrystusem - Drogą, Prawdą i Życiem. Oprócz tego gorliwość, pełen odwagi zapał, który wyróżniał jego pasterską działalność i który przysporzył mu czasem niezrozumienia, goryczy, a nawet wygnania, niech będzie zachętą dla pasterzy, osób konsekrowanych i wszystkich wiernych, by kochać Kościół Chrystusowy, modlić się, pracować i cierpieć dla niego, nie porzucając go nigdy ani nie zdradzając. Niechaj wyjedna nam tę łaskę Dziewica Matka Boża, do której św. Anzelm żywił czułe i synowskie nabożeństwo. „Maryjo, Ciebie serce moje chce miłować - pisze św. Anzelm - Ciebie język mój pragnie żarliwie sławić”.
CZYTAJ DALEJ

Strzały pod piramidami. Czy kibice będą bezpieczni podczas Mistrzostw Świata?

2026-04-21 21:13

[ TEMATY ]

kardynał

FIFA

PAP

Stadion Nemesio Diez - Meksyk

Stadion Nemesio Diez - Meksyk

Zaledwie kilka tygodni po śmiertelnej operacji policyjnej przeciwko baronowi narkotykowemu „El Mencho” i późniejszych zamieszkach w stanie Jalisco, z Meksyku, kraju-współgospodarza Piłkarskich Mistrzostw Świata FIFA 2026, napływają kolejne niepokojące wiadomości. Przy piramidach w Teotihuacán, popularnym miejscu turystycznym niedaleko Meksyku doszło do strzelaniny 19 kwietnia. Według gazety „El Universal” dwie osoby zginęły, a kilkanaście zostało rannych. Motywy nie są jasne. Incydent jest szczególnie drażliwy na krótko przed rozpoczęciem tegorocznych Mistrzostw Świata, ponieważ kilku rannych to zagraniczni turyści.

Uwaga mediów jest ogromna. Wiadomości pojawiają się w nieodpowiednim momencie dla meksykańskiego rządu, ponieważ kraj odwiedza obecnie Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, Volker Türk. Interesuje się on kwestią, której prezydent Claudia Sheinbaum woli nie poruszać: losem ponad 100 000 osób uznanych w Meksyku za zaginione. Türk z zaniepokojeniem śledzi napiętą sytuację bezpieczeństwa, mając na uwadze organizację Piłkarskich Mistrzostw Świata w Meksyku .
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję