Reklama

Rodzina

Błogosławieństwo czy dopust?

Przedłużone weekendy. Okazja do resetu czy czas rodzinnych napięć? Po co rodzinie choćby krótki wspólny wyjazd?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Długi weekend – brzmi jak idealna okazja do wypoczynku. Wolne dni, mniej pracy, więcej przestrzeni, by pobyć razem. A jednak wielu rodziców przyznaje, że zamiast relaksu jest frustracja, a zamiast radości są spięcia. Co sprawia, że ten czas tak łatwo może zamienić się w pole bitwy? I czy da się z tego wyciągnąć coś dobrego?

Dlaczego przedłużone weekendy bywają trudne?

Przede wszystkim dlatego, że jesteśmy zmęczeni. Dorośli przenoszą napięcia z pracy, dzieci – z przedszkola lub szkoły. Długo wyczekiwane wolne dni stają się zatem polem do rozładowania napięć, które wcześniej były tłumione. Oczekiwania sięgają wręcz nieba: że będzie idealnie, że odpoczniemy, że „nadrobimy czas razem”. A życie – jak to życie – bywa inne.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie bez znaczenia jest też fakt, że czas wolny często wyciąga na wierzch to, co w codzienności da się „przykryć” obowiązkami. Niewypowiedziane słowa, zmęczenie, potrzeba bliskości – to wszystko wychodzi, gdy jesteśmy ze sobą dłużej. Bez ucieczki w pracę, szkołę czy zajęcia dodatkowe. I wtedy pojawiają się napięcia, czasem kłótnie, a niekiedy ciche oddalenie.

Co może pomóc?

Przede wszystkim zmiana perspektywy. Czas wolny to nie obowiązek radości. To zaproszenie. Nie musimy robić wszystkiego. Nie musimy być „idealną rodziną z folderu reklamowego”. Wystarczy, że będziemy uważni, że się zatrzymamy i damy sobie nawzajem miejsce.

Reklama

Krótki wyjazd – choćby jednodniowy – pomaga przełamać rutynę. Wyprowadza nas z utartych schematów, wyłącza automatyczne „tryby”. W nowym miejscu łatwiej się uśmiechnąć, odpuścić sobie, odłożyć telefon. Często zmiana otoczenia pomaga też zobaczyć siebie nawzajem na nowo.

Rodzina nie potrzebuje idealnych warunków – potrzebuje autentyczności. Nawet jeśli pogoda nie dopisze, dzieci będą marudzić, a samochód się zepsuje – to właśnie te niedoskonałości stają się częścią wspólnej historii. Częścią, z której potem się śmiejemy, którą wspominamy przy stole. To nie perfekcja buduje wspomnienia, ale przeżywanie tych zdarzeń razem.

Po co rodzinie wspólny wyjazd?

Ponieważ rodzina potrzebuje wspólnoty, nie tylko współistnienia. Potrzebuje przeżyć, które będą cementem. Wspólny spacer po lesie, zjedzona na trawie kanapka, rozmowa przy zachodzącym słońcu – to wszystko buduje pamięć serca, daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa, a dorosłym – smak sensu.

Warto pamiętać, że wyjazd nie musi być daleki. Czasem wystarczy pobliska agroturystyka, leśna ścieżka, wspólna noc pod namiotem na własnym podwórku. Nie chodzi o koszty – chodzi o obecność.

Dzieci nie zapamiętają, ile kosztował hotel, ale zapamiętają, że tata zrobił z nimi herbatę na kuchence turystycznej, że mama opowiedziała im bajkę przy świetle latarki. Rodzina potrzebuje zatrzymań, wspólnych ucieczek od codzienności, które niosą coś więcej niż tysiąc słów – niosą bycie razem.

Przykład z naszej pracy

Reklama

W Fundacji Esencja Wsparcia od lat podkreślamy, jak ważne są takie chwile. Organizując rodzinne wyjazdy, zawsze dbamy o to, by rodzice mieli przestrzeń dla siebie, a dzieci – czas radości i zabawy. Zapewniamy opiekę najmłodszym podczas warsztatów, tak by mama i tata mogli w spokoju porozmawiać, posłuchać konferencji, a wieczorem – pójść razem na randkę.

Często słyszymy potem: „To było pierwszy raz od lat, gdy mogliśmy się zobaczyć naprawdę. Bez pośpiechu. Bez rozpraszaczy. Po prostu razem”.

Widzimy, jak wiele rodzin przyjeżdża zestresowanych – z bagażem nie tylko walizek, ale i emocji. A wraca z uśmiechem. Nie dlatego, że wszystko było łatwe. Ale dlatego, że ktoś zadbał o ich relację. O to, by mogli sobie przypomnieć, dlaczego są rodziną, dlaczego się kochają i jak bardzo są sobie potrzebni.

Duchowość rodzinna

Rodzina to nie tylko więź biologiczna. To przestrzeń, w której rodzi się i dojrzewa miłość, w której uczymy się kochać – siebie nawzajem i Boga. Dlatego każda wspólna chwila może być modlitwą. Spacer w ciszy, wspólny Różaniec, dziękczynienie przy ognisku. Wspólnota nie zaczyna się na Mszy. Ona się tam umacnia – ale rodzi się w codzienności.

Wielu rodziców mówi nam, że na wspólnym wyjeździe łatwiej im się modlić razem. Łatwiej otworzyć Pismo Święte, zapalić świecę, podziękować za miniony dzień. Nie dlatego, że wszystko jest idealne – ale dlatego, że w nowej przestrzeni, bez presji codzienności, serce się otwiera. Wspólne wyjazdy mogą się stać przestrzenią, w której Bóg mówi do rodziny bardzo cicho, ale bardzo wyraźnie.

A co, jeśli coś pójdzie nie tak?

Reklama

No właśnie – bo przecież czasem wszystko się sypie. Pada deszcz, dzieci się pokłócą, a mama ma ochotę wrócić do domu zaraz po śniadaniu. Czy to znaczy, że wyjazd był nieudany? Niekoniecznie.

Rodzinne wyjazdy to nie spektakl do oceniania, tylko opowieść, którą tworzymy razem – ze zwrotami akcji, małymi dramatami i zaskakującym zakończeniem. Kiedy pozwolimy sobie na niedoskonałość, wtedy rodzi się najwięcej śmiechu, wspomnień i... łaski.

A może właśnie wtedy, gdy siedzimy razem w samochodzie, w korku, z poplamionym T-shirtem i rozrzuconymi chrupkami, jesteśmy najbardziej sobą. Bez pozowania. Bez roli. Właśnie wtedy Bóg ma najwięcej miejsca, by działać – bo przestajemy udawać idealnych i zaczynamy być razem.

Historia z życia – wspólny wyjazd, który zmienił więcej, niż planowali.

Pani Kasia i pan Michał przyjechali na organizowany przez nas weekend z trojgiem dzieci. W aucie było napięcie, czwórka była pokłócona jeszcze przed wyjazdem. Pierwszy dzień – każdy chodził osobno, dzieci – przyklejone do tabletów, rodzice zmęczeni i milczący.

Drugi dzień przyniósł zmianę. Warsztaty, kilka prostych rozmów, wspólna kolacja, ognisko. Ktoś powiedział coś miłego. Ktoś się roześmiał. Trzeciego dnia dzieci już biegały z innymi, a rodzice trzymali się za ręce. Powiedzieli potem: „Myśleliśmy, że to wyjazd dla dzieci. A to był ratunek dla nas”.

***

Reklama

Warto czasem spakować plecak i zostawić wszystko na jakiś czas. Nie po to, żeby uciec, ale żeby się spotkać. Na nowo. Bez rozpraszaczy, bez wymagań. Bo rodzina to najpiękniejsza przygoda – ale potrzebuje przystanków, by nie zgubić kierunku.

Bo kiedy rodzina się zatrzymuje, wtedy lepiej słychać Boga. I siebie nawzajem. To może być najważniejszy weekend w roku – jeśli stanie się drogą do serca. Komfort na wyjeździe to nie hotel z gwiazdkami, to śmiech dzieci pod kocem, herbata pita bez pośpiechu i wieczór, kiedy nikt nic nie musi. To właśnie takie „ekstra” pamięta się latami.

I niech to będzie czas, który zostanie w sercu – nie tylko w kalendarzu.

Autorka jest pedagogiem specjalnym, doradcą rodzinnym, prezesem Fundacji Esencja Wsparcia.

Podpowiedzi, jak zorganizować wyjazd, który daje bliskość

1. Ustalcie wspólnie cel. Czy chcecie odpocząć, pobyć razem, coś przegadać? To zmienia sposób planowania.

2. Nie przesadzajcie z planem. Zostawcie przestrzeń na spontaniczność.

3. Zadbajcie o potrzeby każdego: dzieci – o ruch i zabawę, dorośli – o rozmowę i ciszę.

4. Wyłączcie ekrany, hoćby na kilka godzin dziennie.

5. Wracając, zapytajcie siebie: co chcemy zabrać z tego czasu do codzienności?

2025-10-15 07:39

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wakacyjna przemoc rówieśnicza

2026-08-04 13:40

Niedziela Ogólnopolska 32/2026, str. 26-27

[ TEMATY ]

sprawy rodzinne

Adobe Stock

Jak przygotować dziecko na agresję ze strony jego rówieśników i jak mu pomóc, gdy zostało skrzywdzone?

Dla dzieci wakacje są czasem odpoczynku, nowych znajomości i przygód. Dla rodziców to często pierwszy lub kolejny sprawdzian zaufania – zwłaszcza gdy dziecko wyjeżdża na kolonie, obóz czy kilkudniowy wypad z rówieśnikami. Przed wyjazdem rozmawiamy o bezpieczeństwie nad wodą, o kontaktach z obcymi, przypominamy o telefonie, lekach i zasadach obowiązujących podczas wycieczki. Znacznie rzadziej przygotowujemy dziecko na sytuację, której prawdopodobieństwo zaistnienia jest zdecydowanie większe – przemoc ze strony rówieśników.
CZYTAJ DALEJ

Portugalia: Prezydent podpisał ustawę zakazującą używania burki i nikabu w miejscach publicznych

2026-08-19 19:13

[ TEMATY ]

Portugalia

Magdalena Pijewska

Prezydent Portugalii Antonio Jose Seguro podpisał ustawę, zakazującą używania w miejscach publicznych burki i nikabu. W uzasadnieniu decyzji wyjaśnił, że nowe prawo służy zwiększeniu bezpieczeństwa oraz walce z dyskryminacją płciową.

Były lider Partii Socjalistycznej (PS) podkreślił, że „twarz powinna być uważana za centralny element ludzkiej tożsamości i komunikacji, a także jako minimalny element wzajemnego uznania pomiędzy współobywatelami”.
CZYTAJ DALEJ

OSP z Niepokalanowa. Tu wszyscy strażacy są... zakonnikami

2026-08-20 16:30

[ TEMATY ]

franciszkanie

Niepokalanów

zakonnicy

strażacy

św. Maksymilian Maria Kolbe

OSP

o. Wiesław Koc

Łukasz Brodzik

Ojciec Wiesław Koc OFMConv, strażak i kapelan strażaków w Teresinie

Ojciec Wiesław Koc OFMConv, strażak i kapelan strażaków w Teresinie

Gdy zadzwoni alarm, zrzucają habity i przebierają się w strażackie mundury. Nie wszyscy jednak wiedzą o tym, że w Polsce jest jedyna w swoim rodzaju jednostka straży pożarnej, w której wszyscy strażacy są zakonnikami. To OSP w Niepokalanowie, założona przed blisko 100-laty w klasztorze przez samego św. Maksymiliana Marię Kolbego.

Franciszkanie z Niepokalanowa służą mieszkańcom gminy, powiatu i okolic już prawie cały wiek. W rozmowie z Łukaszem Brodzikiem dla portalu niedziela.pl ojciec Wiesław Koc OFMConv, prowadzący Telewizję Niepokalanów, ale także strażak i kapelan strażaków w Teresinie opowiada o tym, jak to się stało, że franciszkanie gaszą pożary, czym się różni strażak-zakonnik od niezakonnika i jak to jest odprawiać Mszę św. pachnąc dymem po akcji ratunkowej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję