Reklama

Niedziela Sandomierska

Odszedł dobry pasterz

Pontyfikat papieża Franciszka zapisał się w historii jako czas prostoty, odwagi i dialogu z drugim człowiekiem.

Niedziela sandomierska 18/2025, str. IV

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Archiwum prywatne

S. Małgorzata Kobylarz

S. Małgorzata Kobylarz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Po jego śmierci głos zabierają ci, którzy doświadczyli jego duchowego przewodnictwa. W ich wspomnieniach ożywa obraz papieża, który nie bał się zadawać trudnych pytań i budować mosty tam, gdzie inni stawiali mury.

Pogodne oblicze

Reklama

Marta Łagocka: – Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć jak wielkim zaskoczeniem była informacja o śmierci papieża Franciszka w Wielkanocny Poniedziałek. Dla mnie i mojej rodziny szczególnie, gdyż o tym fakcie dowiedzieliśmy się podczas Mszy św., kiedy ksiądz w modlitwie wiernych modlił się o łaskę zbawienia dla Ojca Świętego Franciszka. Przecież dopiero co, w Niedzielę Wielkanocną zebraliśmy się – jak co roku w południe – aby wysłuchać jego orędzia wielkanocnego. Cieszyliśmy się, że możemy po raz kolejny otrzymać błogosławieństwo, któremu przypisana jest łaska odpustu zupełnego. Tak bardzo cieszyliśmy się, że papież po przebytej chorobie znów jest z nami. Przecież dla mnie, tak jak zapewne dla wszystkich katolików, biskup Rzymu, to najważniejsza osoba – zastępca Jezusa na ziemi. Po południu rozmawialiśmy o nim i wspominaliśmy m.in. o tym, jak podczas pandemii sam w deszczu modlił się na pustym Placu Świętego Piotra w Rzymie. Podczas niedzielnego błogosławieństwa widoczne były skutki choroby w słabym głosie czy ruchach rąk, ale nikt nie spodziewał się, że najgorsze nastąpi tak szybko. Chociaż osobiście nigdy nie dane mi było spotkać się z papieżem Franciszkiem lub choćby na żywo zobaczyć go, to jednak każdorazowa transmisja wydarzenia z jego udziałem, była niesamowitym przeżyciem duchowym jak i emocjonalnym. Jego pogodne oblicze, „ciepłe” słowa dodające otuchy, wielkie serce dla chorych, cierpiących, wykluczonych – to przecież przejaw miłości Boga i bliźniego, którą okazywał gdziekolwiek był. Niesamowitym doświadczeniem również dla mnie jako katechetki, była reakcja dzieci – szczególnie z przedszkola oraz najmłodszych klas szkoły podstawowej – kiedy prowadziłam katechezę o papieżu. Z ogromnym zaciekawieniem dosłownie „pochłaniały” każdą informację o obecnym następcy św. Piotra, którego życie i działalność nie były im tak dobrze znane, jak chociażby osoba Jana Pawła II. Zadawały mnóstwo pytań, które dotyczyły najdrobniejszych szczegółów typu: jak ma na imię rodzeństwo papieża Franciszka, co lubi najbardziej jeść, dlaczego przyjął takie a nie inne imię, itp. Na zakończenie z uwagą i uśmiechem na ustach słuchały piosenki Papa Francesco, której słowa powtarzały na kilku kolejnych lekcjach. Z niemałym zaangażowaniem i chęcią dzieciaki modliły się w ostatnim czasie o zdrowie dla papieża, jak również wzięły udział w konkursie plastycznym „Kartka Wielkanocna do papieża Franciszka”. A niektóre dodawały, że codziennie z rodzicami odmawiają dziesiątek Różańca za papieża. To bardzo budujące. Chociaż rozum podpowiada, że teraz Ojciec Święty jest już w lepszym świecie i odszedł na zasłużony odpoczynek do Domu Boga Ojca, to w sercu jednak tli się płomyk tęsknoty, a w oczach pojawia się łza, na wspomnienie, że nie ma go już wśród nas.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Franciszek – papież ludzkiego miłosierdzia

Dr Izabela Fac: – Śmierć papieża Franciszka zamyka kolejny rozdział historii Kościoła. Pamiętam odchodzenie i pogrzeb św. Jana Pawła II, pogrzeb Benedykta XVI. Teraz kolejny papieski pochówek, inny niż poprzednie. Bo też ten pontyfikat był inny. Oczywiście nie będę porównywać pontyfikatów, bo tego nie lubię, każdy papież to inna osobowość, inny charakter, inna charyzma.

Franciszek. Inny pod wieloma względami niż poprzednicy. Nie chodzi mi tu o jego dążenie do skromności, bo dla mnie czasem była aż przesadna, głowa Kościoła powinna mieć pewną „oprawę”. Ale było coś co mnie urzekło. Pochylenie się nad ubogimi, potrzebującymi, zepchniętymi na margines życia społecznego. I tu nie chodziło tylko o ubóstwo materialne, ale także o kwestie duchowe! Nie odrzucał, ale właśnie pochylał się nad takimi ludźmi. Dla niego to nie był „margines społeczny”. To byli ludzie, którzy w swoim życiu nie udźwignęli właśnie życia. Nie odrzucał ludzi o innych poglądach, politycznych czy orientacji seksualnej, więźniów i bezdomnych, ofiar nadużyć i migrantów. Nie chodziło o akceptowanie, ale nie oceniał, tylko się nad nimi pochylał. Po prostu domagał się szacunku dla ludzi ubogich materialnie i duchowo, respektowania praw i wrodzonej godności każdego człowieka, niezależnie od koloru skóry, pochodzenia, religii i poglądów. Dla niego człowiek to obraz Boga i tu nie było dyskusji!

Reklama

Wybranie imienia Franciszka już było jasną deklaracją, że będzie tu przede wszystkim liczył się człowiek. W tym pontyfikacie nie było świata intelektualnego, tak wyraźnie widocznego w czasach Benedykta XVI. Teraz program duszpasterski Kościoła wyszedł z watykańskich pokoi na peryferie Kościoła. Takie stwierdzenie gdzieś usłyszałam i dla mnie jest to idealny opis tego pontyfikatu. Wyszedł do ludzi, ale jeszcze inaczej niż św. Jan Paweł II, nacisk został położony na konkretną niemal do bólu pomoc, na dostrzeżenie potrzebujących. Nominacja ceremoniarza papieskiego kard. Konrada Krajewskiego na Jałmużnika Apostolskiego była jasnym sygnałem, że teraz czas na „Kościół pomagający”. Działalność kardynała stała się realnym przedłużeniem papieskiego programu na pontyfikat – pomagać rzeczywiście! I już teraz jest symbolem Kościoła otwartego, miłosiernego i gotowego do podejmowania ryzyka dla dobra drugiego człowieka, serca, troski, wrażliwości, tego wszystkiego, co mieści w sobie przykazanie miłości bliźniego.

Pontyfikat Franciszka postrzegam jako piękną jaskółkę na drodze szukania przez Kościół nowej drogi dotarcia do ludzi. Święty Jan Paweł II i Franciszek to papieże Miłosierdzia. Ale nieco inaczej pojmowanego. Bóg przebacza wszystko, bez tego przebaczenia byśmy nie istnieli. Ale miłosierdzie to także czuły, kojący dotyk skierowany do potrzebującego człowieka. Bez pontyfikatu Franciszka pojęcie Miłosierdzia nie byłoby pełne.

Czym dla mnie był pontyfikat papieża z bardzo dalekiego kraju? Dla mnie jako osoby związanej od lat z działaniami charytatywnymi i jako prezesa Fundacji Rycerski i Szpitalny Zakon św. Łazarza z Jerozolimy, Franciszek jest symbolem najpiękniej pojętej misji miłosiernego Kościoła.

Wciąż czymś zaskakiwał

S. Małgorzata Kobylarz: – Pamiętam dzień wyboru papieża Franciszka. Uczestniczyłam w rekolekcjach ignacjańskich w Częstochowie, zaczęło się konklawe i najpierw ojcowie zapewniali, że na pewno podczas rekolekcji nie zostanie wybrany papież. Pierwsza niespodzianka wybór papieża. Druga przyjmuje imię Franciszek. Ojcowie z dumą wskazywali, że to na pewno na cześć ich wielkiego misjonarza Franciszka Ksawerego. Kolejna niespodzianka – chodzi o Biedaczynę z Asyżu. Obiecywali, że inauguracja pontyfikatu będzie już na pewno po rekolekcjach i znowu nietrafione. Patrząc z perspektywy czasu ten początek już zapowiadał niespodzianki pontyfikatu. Papież Franciszek wymknął się wszystkim stereotypom, nie dał się zamknąć w jakieś ramki, wciąż czymś zaskakiwał. Pokazał mi, że nigdy nie należy zatrzymywać się na pierwszym spojrzeniu, wrażeniu.

Jesteśmy powołani do wypływania na głębię czyli poszukiwania we wszystkim głębi, odkrywania czułości Boga w miejscach, których byśmy o to nie posądzali. Franciszkowi zależało, żebyśmy nie zatrzymywali się tylko wciąż wędrowali drogami wiary z Bogiem do drugiego człowieka. I nawet na koniec zostawił nam długoterminowy plan... pielgrzymowania z nadzieją.

2025-04-29 10:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież do duchaczek: żyć, nie mając nic własnego

[ TEMATY ]

pielgrzymka

papież Franciszek

Duchaczki

VATICAN MEDIA Divisione Foto

Papież z uczestnikami pielgrzymki dziękczynnej za włączenie Gwidona z Montpellier do grona błogosławionych

Papież z uczestnikami pielgrzymki dziękczynnej za włączenie Gwidona z Montpellier do grona błogosławionych

Żyć bez niczego własnego, bez niczego, co pozostało ukryte w naszej celi, w kieszeni i w sercu - takie zadanie postawił papież Franciszek przed siostrami duchaczkami, które przyjął dziś na audiencji w Watykanie. Wraz z nimi przybyli przedstawiciele innych wspólnot związanych z duchowością założyciela Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego, bł. Gwidona z Montpellier. Jego kult Franciszek zatwierdził w maju br.

Papież wyjaśnił, że życie bez niczego własnego oznacza „uświadomienie sobie, że jesteśmy gośćmi w Domu Trójcy, która nas przyjmuje, dzieląc go z ubogimi, którym służymy”. Przypomniał, że pierwsi zakonnicy, podejmując trzy rady ewangeliczne, „mówili o ubóstwie jako o komunii, biorąc za przykład pierwotny Kościół, w którym wszyscy wierzący pozostawali zjednoczeni i dzielili się tym, co posiadali”.
CZYTAJ DALEJ

Papież w Metz: Przyszłość Europy to nie ujednolicenie, ale harmonia różnic

2026-09-28 17:09

[ TEMATY ]

przyszłość Europy

Leon XIV we Francji

Metz

Vatican Media

Papież Leon XIV w Metz

Papież Leon XIV w Metz

Pojednanie staje się możliwe tylko wtedy, gdy mamy odwagę przerwać łańcuch urazy. Przyszłość Europy nie polega na ujednoliceniu, lecz na harmonii różnic - wskazał Leon XIV w homilii w Metzu w ostatnim dniu podróży apostolskiej do Francji.

Podczas Mszy św. w katedrze św. Szczepana, w obecności 35 tys. wiernych oraz m.in. prezydenta Francji Emmanuela Macrona Papież zawierzył Bogu „drogę wspólnoty diecezjalnej, a także całej Europy”. Przypomniał, że Mozela przez wieki była miejscem spotkania narodów, ale także bolesną granicą Europy i ziemią naznaczoną konfliktami.
CZYTAJ DALEJ

Papież, Francja i chrześcijańskie korzenie, które nie obumarły

2026-09-29 15:20

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

chrześcijańskie korzenie

nie obumarły

Vatican Media

Wizyta Leona XIV we Francji

Wizyta Leona XIV we Francji

Znaczenia wizyty Leona XIV we Francji nie da się streścić w statystykach, ani pojedynczych cytatach z przemówień i homilii. Cztery dni, które Ojciec Święty spędził z „najstarszą córą Kościoła”, to złożony obraz słów, gestów i znaków, które wspólnie pokazują, że nad Sekwaną wiara odradza się dzięki głęboko zapuszczonym i wciąż żywym korzeniom i że Francja na nowo może stać się „Bożą latarnią” w Europie (by posłużyć się metaforą, którą opisywana jest katedra w Metz), jeśli tylko się na to odważy.

Choć papieskiej wizycie – jak każdemu wydarzeniu – towarzyszyły głosy sceptyków, a o jej owocach będzie można mówić dopiero z perspektywy czasu, warto zwrócić uwagę na kilka fenomenów, które w tych dniach wydarzyły się nad Sekwaną.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję