Akcja Katolicka Diecezji Rzeszowskiej świętuje w tym roku jubileusz 25-lecia. Celebrowano go 23 października w sanktuarium Ojców Bernardynów w Rzeszowie.
Akcja Katolicka jest urzędem Kościoła – jego fundamentalną strukturą, czyli szczególnym miejscem organizowania laikatu, w ścisłej współpracy z hierarchią kościelną. Początki Akcji Katolickiej w Polsce sięgają 1930 r. Jej odrodzenie – z wyraźnej inspiracji św. Jana Pawła II – nastąpiło w latach 90. XX wieku. W diecezji rzeszowskiej powołana została 2 czerwca 1995 r. dekretem biskupa rzeszowskiego Kazimierza Górnego. Uczestnikom jubileuszu, zgromadzonym na spotkaniu w auli zespołu klasztornego, przypomniał te fakty i daty Jeremi Kalkowski, prezes zarządu Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej. Podziękował obecnym na spotkaniu biskupom – bp. Janowi Wątrobie, bp. Kazimierzowi Górnemu i bp. Edwardowi Białogłowskiemu – za życzliwość i duszpasterską troskę. Podkreślił rolę asystentów kościelnych, w tym szczególnie asystenta diecezjalnego ks. prał. Stanisława Potery. Nadmienił, że podstawową jednostką, w której realizowane są cele stowarzyszenia, czyli krzewienie wiary i postaw chrześcijańskich, są Parafialne Oddziały Akcji Katolickiej.
Reklama
Jubileusz był okazją do podkreślenia dobrej współpracy z władzami państwowymi reprezentowanymi przez wojewodę Ewę Leniart i samorządowymi reprezentowanymi przez marszałka woj. podkarpackiego Władysława Ortyla. Był okazją do spotkania z osobami zasłużonymi, m.in. Haliną Szydełko – prezesem KIAK w latach 1998 – 2016, Waldemarem Furmankiem – pierwszym prezesem DIAK w Rzeszowie oraz wręczenia im okolicznościowych statuetek, a dyplomów – przedstawicielom POAK.
Następnie uczestnicy jubileuszu wysłuchali wykładu ks. prof. dr. hab. Tadeusza Borutki Akcja Katolicka wobec wyzwań współczesności – w XXV rocznicę reaktywacji. Prelegent podkreślił zakorzenienie stowarzyszenia w parafii: – Tam, gdzie jest dobra współpraca z Akcją Katolicką, tam jest radość przeżywania wiary – powiedział prof. Borutka. Zwrócił uwagę, że można mówić o odrębnej duchowości członków Akcji Katolickiej, a za główny problem uznał brak zastępowalności pokoleniowej. Na zakończenie przytoczył słowa św. Jana Pawła II: „Akcjo Katolicka, nie lękaj się, należysz do Kościoła i jesteś w sercu samego Boga!”.
Najważniejszym punktem jubileuszu była dziękczynna Msza św., której w bazylice Ojców Bernardynów przewodniczył bp. Jan Wątroba. Homilię wygłosił ks. prof. Tadeusz Borutka. Kaznodzieja nawiązał do śpiewanego w tym dniu psalmu: „Oto lud wierny, szukający Boga” (Ps 24). Za św. Pawłem wzywał do życia według ducha, a nie według ciała, za św. Łukaszem – do nawrócenia. Podkreślił, że największym darem, jaki członkowie Akcji Katolickiej mogą ofiarować Kościołowi i światu, jest świętość życia: – Nie marnujmy przynależności do Akcji Katolickiej na byle co – apelował kaznodzieja. – Niedocenienie świętości byłoby zmarnowaniem naszego życia, które jest zbyt cenne, żeby je marnować – podkreślił na zakończenie.
Koncert „Jednego Serca Jednego Ducha” zgromadził rzesze uczestników
W uszach pozostał dźwięk pieśni, uwielbienia i atmosfery ogromnej wspólnoty. Do historii przeszedł 21. koncert „Jednego Serca Jednego Ducha”, który w uroczystość Bożego Ciała odbył się w rzeszowskim Parku Sybiraków.
W koncercie, zaliczanym do największych koncertów uwielbienia w Europie, uczestniczyło ponad 20 tysięcy osób. Na scenie pojawili się wybitni muzycy i artyści z Polski i z zagranicy. Muzyka skomponowana i zaaranżowana została przez Marcina Pospieszalskiego, a artystom towarzyszył chór i orkiestra Jednego Serca Jednego Ducha pod batutą Huberta Kowalskiego. Pieśni i piosenki muzyki chrześcijańskiej zaśpiewali m.in. Beata Bednarz, Andrzej Lampert, zespół New Life’m, dzieci z Fundacji Braci Golec oraz goście z Ukrainy.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
Kard. K. Krajewski udziela sakramentu bierzmowania
Po to jest Duch Święty, po to jest Sakrament Bierzmowania, abym się przyznał do Jezusa. - mówił kard. K. Krajewski.
Okres Wielkanocny jest czasem, kiedy w wielu parafiach młodzi ludzie - przygotowujący się poprzez katechezę i uczestnictwo w nabożeństwach - przystępują do Sakramentu Bierzmowania. Dziś wieczorem w katedrze św. Stanisława Kostki w Łodzi kard. Konrad Krajewski udzielił Sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej grupie 24 młodych należących do parafii archikatedralnej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.