Około 2 tys. osób – wiernych z parafii pw. św. Michała Archanioła w Polsce, Rycerzy i Czcicieli św. Michała Archanioła, a także osoby noszące szkaplerz św. Michała Archanioła zgromadziła 6 lipca br. 4. Ogólnopolska Pielgrzymka Rycerzy i Czcicieli św. Michała Archanioła. Pielgrzymom towarzyszyła wierna kopia figury św. Michała Archanioła z Cudownej Groty Objawień na Gargano.
W Polsce od 6 lat trwa peregrynacja kopii figury św. Michała. Powstała ona na prośbę Zgromadzenia św. Michała Archanioła (Michalitów) i została poświęcona w Gargano. Odwiedziła ona już ponad 870 parafii, ponad 300 klasztorów sióstr zakonnych i kilkadziesiąt innych miejsc. – Najbardziej w tej peregrynacji zadziwia to, że ludzie bardzo kochają św. Michała Archanioła, i widać to na przestrzeni tych lat w kolejnych parafiach, które odwiedzamy, że św. Michał przyciąga tłumy ludzi – powiedział ks. Rafał Szwajca, michalita, koordynator ds. peregrynacji figury św. Michała Archanioła. – To pokazuje, jak ludzie dzisiaj szukają pomocy u tego, który walczy ze złem, zwycięża, wspomaga człowieka. Widocznym znakiem szczególnego uciekania się o pomoc do św. Michała jest modlitwa ułożona w 1886 r. przez papieża Leona XIII, odmawiana codziennie w wielu polskich parafiach, także na Jasnej Górze podczas Apelu Jasnogórskiego.
W patronalne święto Matki Bożej Uzdrowienia Chorych, 6 lipca br., przybyła 54. Ogólnopolska Pielgrzymka Osób Chorych, Starszych i Niepełnosprawnych z udziałem ok. 1000 osób. Pielgrzymowanie umożliwiała im często pomoc opiekunów i wolontariuszy, pracowników służby zdrowia, rodzin i przyjaciół. – To poczucie wspólnoty jest bardzo ważne, tego uczy też Apostolstwo Chorych, że ta ofiara cierpienia jest ukierunkowana przede wszystkim na samych chorych, że chorzy wzajemnie sobie pomagają, wspierają się duchowo. Nie gromadzi nas tu, broń Boże, choroba – gromadzi nas miłość do Matki Najświętszej, miłość do Kościoła i dzięki tej miłości odkrywamy, że to, co trudne w naszym życiu, ofiarowujemy Matce Najświętszej i Panu Jezusowi – powiedział ks. Wojciech Bartoszek, krajowy duszpasterz Apostolstwa Chorych.
Mszy św. przewodniczył bp Andrzej Przybylski z Częstochowy. – Bez względu na okoliczności, bez względu na to, co nas dotyka teraz i co się stanie jutro, tu, na Jasnej Górze, zanim poprosicie o jakiś konkretny cud, o konkretne uzdrowienie, poproście najbardziej o wiarę, bo według naszej wiary Bóg będzie mógł dokonywać cudów, i chce ich dokonywać – powiedział w homilii.
Chorym rozdano 600 buteleczek z cudowną wodą przywiezioną z Lourdes. W Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej miało miejsce nabożeństwo lurdzkie, któremu przewodniczył o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry, połączone z błogosławieństwem każdej osoby Najświętszym Sakramentem.
Krótko
• 5 lipca br. Mszą św. na Jasnej Górze rozpoczęły się uroczystości promocji 291 absolwentów XXI Turnusu Dziennego Studium Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej oraz Kwalifikacyjnego Kursu Zawodowego w zawodzie technik pożarnictwa w Centralnej Szkole Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie. Eucharystii przewodniczył bp Andrzej Przybylski z Częstochowy, a koncelebrował ks. st. bryg. dr Jan Krynicki, krajowy kapelan strażaków. Obecny był mł. bryg. mgr Piotr Placek, komendant CSPSP w Częstochowie.
Reklama
• 5 lipca br. spotkali się na Jasnej Górze uczestnicy 6. pielgrzymki grup rekonstrukcji historycznych. Kilkudziesięciu pielgrzymów przyjechało z całej Polski w strojach z okresu: wojen napoleońskich, Księstwa Warszawskiego, powstania styczniowego, II wojny światowej, a nawet powojennej partyzantki antykomunistycznej.
• 6 lipca br. przybyła pielgrzymka wiernych Kościoła greckokatolickiego w Polsce. To kontynuacja spotkań, które odbywały się w jasnogórskim sanktuarium na 1000-lecie chrztu Rusi w 1988 r. Kilkudziesięcioosobową grupę stanowili Polacy i Ukraińcy, którzy czasowo lub na stałe przebywają w naszym kraju. Z pielgrzymami przybył biskup wrocławsko-gdański Kościoła greckokatolickiego w Polsce Włodzimierz Roman Juszczak.
• 11-12 lipca br. na Jasnej Górze odbyło się siódme spotkanie Międzynarodowego Stowarzyszenia ds. Uwalniania i osób posługujących modlitwą uwalniania. Takie konferencje odbywają się co 2 lata i gromadzą przedstawicieli różnych krajów, w tym roku także Korei, Paragwaju i Stanów Zjednoczonych. W spotkaniu, w którym wzięło udział 400 osób, uczestniczył także emerytowany kardynał Paul Josef Cordes z Watykanu.
Dziś o 19.00 w Kaplicy Matki Bożej pierwsze nabożeństwo październikowe, a modlitwa ta jest jedną z najpopularniejszych na Jasnej Górze.
Różaniec od wieków wpleciony jest w jasnogórskie dzieje. Już o. Augustyn Kordecki w XVII w. wyraził zgodę, by odmawianie różańca weszło do porządku nabożeństw i jest ono jednym z najczęściej podejmowanych przez pielgrzymów. Z powstałego w 1610 r. Bractwa wywodzi się Jasnogórska Rodzina Różańcowa. Jako specjalne wota za opiekę Matki Bożej swoje różańce składali tu papieże, królowie i więźniowie obozów koncentracyjnych. Jasnogórska modlitwa różańcowa zainspirowała jednego z najwybitniejszych kompozytorów XX w. Wojciecha Kilara do napisania kantaty "Angelus".
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
- Zgadzamy się, że reforma systemu opieki społecznej jest konieczna, przedyskutujmy jednak w atmosferze wzajemnego szacunku i otwartości, jak ma ona wyglądać - apelują siostry dominikanki z Domu Chłopaków w Broniszowicach. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu siostry odnoszą się do rozgorzałej w ostatnich tygodniach dyskusji wokół Domów Pomocy Społecznej. Zdecydowanie przeczą zarzutom o sprzeciwianie się czy też utrudnianie adopcji. Podkreślają wiarę w dobre intencje osób postulujących zmiany, a jednocześnie przekonują, że mają prawo wyrazić swoje uwagi co do projektu. Liczą na obniżenie temperatury sporu - dla dobra potrzebujących.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.