Reklama

Kościół

Doktor Ola

Leczyła ciała i dusze maluczkich. Samotnych matek, osób uzależnionych, bezdomnych, kryminalistów, samotnych. Uważała, że skoro los poskąpił im miłości, ona musi im ją dać, nawet za cenę własnego życia. W tym roku minęło 25 lat od śmierci dr Aleksandry Gabrysiak z Elbląga. Zginęła z rąk swojego podopiecznego...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czas mija, zaciera ślady łez i koi ból. Pamięć o doktor Aleksandrze Gabrysiak trwa. Niektórzy uważają, że zginęła śmiercią męczeńską. Są tacy, którzy są przekonani, że Bóg nadal daje jej łaskę niesienia pomocy innym, i modlą się o jej beatyfikację. Kim była ta niezwykła lekarka?

Cierpienie wpisane w życie

Reklama

Jest rok 1942. W rodzinie państwa Gabrysiaków z Radzymina przychodzi na świat Ola, najstarsza z trojga rodzeństwa. W tym trudnym czasie wojennej rzeczywistości ujawnia się nieuleczalna wtedy choroba dziewczynki – krzywica witamino-D-oporna, która prowadzi do złamań kości. Odtąd kula, która pomaga Oli w poruszaniu się, staje się nieodłączną towarzyszką jej życia. Po wojnie rodzina przenosi się do Gdańska. Ola wkrótce, jako sześcioletnie dziecko, przechodzi pierwszą z kilku poważnych operacji w Klinice Ortopedycznej w Poznaniu. Leczy lalki i wtedy postanawia, że zostanie lekarzem. Wie, że dziecięcego marzenia nie będzie łatwo jej spełnić, ale jest przekonana, że z Bożą pomocą podoła. Nie od razu dostaje się na medycynę. Przez rok pracuje jako salowa w szpitalu na oddziale dziecięcym, aby zdobyć dodatkowe punkty na uczelnię. Wieczorem pomaga jej w porządkach brat. Ola jest dla dzieci dobrym duchem – rozmawia z nimi, pociesza je, czuwa po operacjach, przynosi im drobiazgi, przypomina o modlitwie i uczy znaku krzyża. Po przebrnięciu przez dziesięciomiesięczny staż notuje w swoim pamiętniku: „Dziękuję Ci za wszystko, o Boże, dzięki. Kocham Cię... zawsze pragnę żyć dla Ciebie i Twoich stworzeń”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zaufanie to klucz do miłości

W 1968 r. Aleksandra kończy studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Gdańsku. Mówi: „To, że zostałam lekarzem, to nie moja, lecz Boża zasługa”. Chce, żeby ten dzień był jej weselem. Na palec zakłada pierścionek od ojca z wężem Eskulapa. To nie są tylko jej zaślubiny z medycyną, chce poświęcić się Bogu przez służbę chorym i cierpiącym. Jej pasją jest biochemia kliniczna. Już na studiach pracuje w Kole Naukowym przy Zakładzie Biochemii Klinicznej, a w 1970 r. zostaje w Tczewie kierownikiem laboratorium. W 1974 r. adoptuje Marysię i doświadcza trudnej miłości rodzicielskiej. Rok później przenosi się do Elbląga. Tam służy chorym, uzależnionym od nałogów, samotnym matkom, więźniom i potrzebującym. Pacjenci mówią do niej: „Doktor Ola”, bo nie stwarza dystansu. Pracuje w Telefonie Zaufania – ratuje życie nienarodzonym, godzi zwaśnione małżeństwa, odwodzi zrozpaczonych od samobójstwa, pokazuje sens życia. Przychodzi z pomocą zwalnianym z więzienia, odwiedza osadzonych, często pomaga im materialnie. Jej telefon jest dostępny dla wszystkich o każdej porze dnia, a drzwi są otwarte. Rodzina i znajomi ostrzegają, że to nieroztropne.

Reklama

Ona tłumaczy: „Gdy ktoś puka do moich drzwi, nigdy nie zaglądam przez judasza. Moje drzwi są otwarte, wołam: proszę, otwarte – przecież idzie do mnie człowiek”. W 1985 r. podejmuje pracę w Poradni Trzeźwości w Elblągu. Zdobywa serca współpracowników i pacjentów, których szuka także w pijackich melinach, na dworcach, ulicach, przyjmuje we własnym mieszkaniu. Jest inicjatorką Domu Samotnej Matki. Dziewczyny, które są jej podopiecznymi, mówią do niej: „mamo”. Pomaga też w procesie adopcji dzieci, zwraca uwagę, czy w domach rodziców adopcyjnych jest obecny krzyż. Tworzy także hospicjum. Służy wszystkim, co ma: wiedzą, czasem, pomocą materialną.

Droga na Golgotę

„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych maluczkich, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40) – słowa te ukierunkowują jej życie. W każdym widzi Chrystusa, czasami Chrystusa pokaleczonego. Nigdy w stosunku do swoich podopiecznych nie używa określeń: pijak, alkoholik, narkoman. Dla niej to chłopcy, pacjenci, dziewczyny. Uważa, że na zło trzeba reagować dobrocią i sercem, bo zło rodzi tylko zło, a każda przemoc wyzwala jeszcze większą przemoc. Wielu dzięki jej zaangażowaniu, ciepłu odmienia swoje życie. Zdarzają się jednak i tacy, którzy jej dobroć i wiarę w człowieka wykorzystują. Wtedy cierpi nie tylko fizycznie – z powodu swojej choroby, która od dziecka utrudnia jej poruszanie się – ale i duchowo. Mimo tego w pamiętniku notuje: „Serce moje nie zna nienawiści, serce moje nie potrafi czuć niechęci nawet do tych, którzy mnie bardzo zranili...”. Kiedy ból szczególnie jej doskwiera, mówi: „Widocznie moje maleńkie cierpienie jest potrzebne, żeby ktoś inny nie cierpiał, żeby się odnowił, nawrócił, nie zabił nienarodzonego dziecka. A ja jestem szczęśliwa, że Bóg mnie do tego wybiera w swojej wielkiej mądrości”. Siłę, radość, spokój, cierpliwość czerpie z modlitwy i Eucharystii. Codziennie jest na Mszy św., przyjmuje Komunię św., często adoruje Pana Jezusa. Wiara Doktor Oli odzwierciedla się w jej sposobie bycia. Tak bardzo kocha ludzi, że nie myśli o swoim bezpieczeństwie. Wręcz chce się upodobnić do Chrystusa, czemu daje wyraz w swoich notatkach: „O Chryste, który ukochałeś nas aż do Krzyża, proszę, abyś nie oszczędził mi tej łaski na dalsze życie, pragnę iść z Tobą na Golgotę”. Zapisuje też słowa, w których przeczuwa swoją tragiczną śmierć: „Jeśli naprawdę odda się swoje życie Panu Bogu, to On bierze to na serio i żąda od nas rzeczy niezwykłych, żąda także ofiary z życia”.

W pamięci i sercach

Aleksandra Gabrysiak zostaje zamordowana 6 lutego 1993 r. we własnym mieszkaniu, wraz ze swoją 19-letnią córką Marią. Zabójcą jest jeden z jej podopiecznych, wypuszczony na przepustkę z więzienia. Pogrzeb Doktor Oli i jej córki jest wielkim wydarzeniem religijnym w Elblągu. Po ich śmierci w prasie ukazuje się wiele artykułów. Pisane są wspomnienia o Doktor Oli, wiersze na jej cześć, malowane są obrazy, organizowane są wieczory upamiętniające jej osobę. Funduje się tablice w miejscach, gdzie mieszkała i pracowała. W rok po jej śmierci powstaje o niej film, zrealizowany przez Aleksandrę Ciechanowicz-Saratę. Według reżyserki, to dokument o lekarce, która „żyła Dekalogiem na co dzień w sposób bezkompromisowy”. W 1997 r. zostaje wydana książka „Doktor Ola. Lekarz duszy i ciała”, będąca świadectwem jej życia. Zawiera wspomnienia ludzi, którzy z nią pracowali, przyjaźnili się, wśród których żyła, ale też świadectwa pacjentów, którym odmieniła życie. W publikacji tej znajdują się także fragmenty listów pisanych przez nią i do niej, w tym listy małej Oli z kliniki. Cennym źródłem informacji o jej życiu duchowym są fragmenty pisanego przez nią pamiętnika. Książka jest ubogacona fotografiami z jej życia. To dzieło uwieczniające postać lekarki, która bez reszty poświęciła się służbie bliźniemu, jest zasługą prof. dr Grażyny Świąteckiej, przyjaciółki Aleksandry Gabrysiak. Życie Doktor Oli – jak zaznacza w dedykacji książki autorka – to świadectwo wiary, nadziei i miłości aż do przelania krwi.

Tekst powstał na podstawie książki: „Doktor Ola. Lekarz duszy i ciała”, zbiór i opracowanie Grażyna Świątecka, wyd. II, Gdańsk 2003.

2018-09-12 10:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Był taki ktoś

Gdy 17 września 2014 r., w 75. rocznicę haniebnej napaści Sowietów na Polskę, walczącą wówczas z wrogiem z zachodu, z Niemcami, stałam przy pomniku Poległych i Pomordowanych na Wschodzie – wagonie pełnym krzyży, myślałam o Wojciechu Ziembińskim, inicjatorze i twórcy tego wymownego miejsca w Śródmieściu Warszawy. Wszystkie uroczystości, manifestacje, związane z niszczeniem Polski przez sąsiada ze Wschodu, odbywają się właśnie w tym miejscu, przed wagonem sowieckim, znanym ze zdjęć archiwalnych, pokazujących wywózki Polaków w głąb Rosji. Wagonem-pomnikiem, wypełnionym krzyżami, symbolami wielonarodowościowej Polski przedwojennej. Tory, przęsła, a na nich napisy, nazwy miejscowości, wydarzenia, historia, o której nadal trudno mówić pełnym głosem. Lwów, Grodno, Wilno, Kozielsk, Starobielsk, Katyń, Wołyń, Workuta, Kołyma... cała długa lista bolesnej historii narodu polskiego i hańby wrogów. Każdego 17 września przychodzą tam ludzie, którzy wiedzą, co ta data znaczy dla nas, Polaków – chodzi tu o ponad 2 mln wywiezionych, zamęczonych, zabitych strzałem w tył głowy Polaków! Kto i kiedy ich policzy, kto i kiedy za to odpowie?! Wróg wiedział, kogo mordować, niszczyć, sponiewierać, i takich zabrał Polsce na zawsze. Tych, którzy, budowali, tworzyli, walczyli i świadczyli o Polsce najwymowniej i najpiękniej. Tak zniszczyli nas na całe przyszłe lata, na nasze dziś i jutro. To dzisiaj każdy myślący człowiek musi zauważać i właściwie oceniać.
CZYTAJ DALEJ

Mundial 2026. Ferran Torres, zdobywca zwycięskiego gola: Dziękuję Bogu, On zawsze daje mi siłę, żeby iść dalej

2026-07-20 06:54

[ TEMATY ]

mundial 2026

PAP/EPA/WILL OLIVER

Ferran Torres

Ferran Torres

-To było przeznaczenie. Było nam pisane, żeby wygrać - stwierdził w pomeczowym wywiadzie Ferran Torres. Bohater reprezentacji Hiszpanii, który strzelił zwycięskiego gola w finale mistrzostw świata, zadedykował ten sukces wszystkim swoim rodakom. Co więcej, podziękował za wszystko Panu Bogu!

- Ten gol należał do 47 mln ludzi. Myślę, że to było przeznaczenie. Było nam pisane, żeby wygrać - mówił na gorąco napastnik.
CZYTAJ DALEJ

Mundial 2026. Ferran Torres, zdobywca zwycięskiego gola: Dziękuję Bogu, On zawsze daje mi siłę, żeby iść dalej

2026-07-20 06:54

[ TEMATY ]

mundial 2026

PAP/EPA/WILL OLIVER

Ferran Torres

Ferran Torres

-To było przeznaczenie. Było nam pisane, żeby wygrać - stwierdził w pomeczowym wywiadzie Ferran Torres. Bohater reprezentacji Hiszpanii, który strzelił zwycięskiego gola w finale mistrzostw świata, zadedykował ten sukces wszystkim swoim rodakom. Co więcej, podziękował za wszystko Panu Bogu!

- Ten gol należał do 47 mln ludzi. Myślę, że to było przeznaczenie. Było nam pisane, żeby wygrać - mówił na gorąco napastnik.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję