Reklama

Moim zdaniem

Jeśli się poddamy…

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nadstawiajcie drugi policzek, wszak tak macie napisane w Ewangelii – tak brzmi stały postulat lewicowców, którzy w ten sposób starają się przygważdżać katolików w dyskusji. Nic to, że ich znajomość naszej teologii właściwie na tym się kończy, nic to, że niewiele wiedzą o właściwym sposobie rozumienia naszych zasad, który nie jest możliwy bez Magisterium Kościoła i bez rozumienia całego kontekstu, w którym chociażby ta zasada została wygłoszona – oni wiedzą lepiej i już.

Reklama

Jakie zatem konsekwencje może przynieść mechaniczne spełnianie ich postulatu? Po pierwsze (i najważniejsze) – nie przyniesie to żadnych efektów dydaktycznych. Nadstawianie drugiego policzka komuś, kto absolutnie nie widzi niewłaściwości swojego postępowania, jest zajęciem tyleż nieskutecznym, co – w efekcie – demoralizującym. Liczy się skutek naszego postępowania, a nie jedynie jego literalne przedstawienie. Kiedy zatem nadstawienie drugiego policzka przynosi dobry skutek i jest czynem zalecanym? Tylko wtedy, gdy kogoś zmienia, przynosi mu ożywczą refleksję nad własnym życiem i postępowaniem. Jeśli fakt nadstawienia drugiego policzka daje wzrost dobra w agresorze, budzi w nim głębokie – uzdrawiające – zastanowienie, to wtedy jest to czyn ewangelicznie zalecany. W innych przypadkach mamy do czynienia z głupotą lub zwyczajnym tchórzostwem. Jedno i drugie nie kwalifikuje się do kanonu postępowania świadomego i odważnego katolika.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Po co o tym piszę? Często ktoś pyta: czy nie lepiej miast nawoływać do walki i oporu przeciwko architekturze „nowego ładu społecznego” po prostu nie walczyć, dać się rozbroić, przystać na to, jak „nieuchronnie” zmienia się ludzki świat? Wyobraźmy sobie zatem, jak będzie wyglądało społeczeństwo, jeśli my – katolicy – pokornie uniesiemy ręce w górę, aby zademonstrować naszą pokojowość i łagodność.

Uwaga na marginesie: katolik nie może być pacyfistą. Pacyfizm bowiem to ideologia, która absolutyzuje metodę. Stawia sobie za cel osiąganie pokoju za wszelką cenę, nawet za cenę przystania na nieludzkie przemiany. Gdybyśmy uważali, że pacyfizm leży w naturze naszej duchowości, to wtedy mechanicznie nieomal musimy potępić chociażby powstańców z Wandei, którzy zbrojnie – choć bez najmniejszych szans na zwycięstwo – stanęli przeciwko totalitaryzmowi i antyreligijności rewolucji francuskiej. Jeśli pacyfizmem potępimy Wandejczyków, tedy po raz drugi ich umęczymy. Przyznamy rację ich bestialskim oprawcom, którzy robili sobie abażury z ich skór, mordowali niemowlęta i ciężarne kobiety, aby tylko wytępić katolickie nasienie z francuskiej ziemi. Pacyfizm jest więc grzechem stawiania metody ponad wyznawane przez nas wartości.

Reklama

Wracamy jednak do wizji świata, który powstanie, gdy my zaniechamy oporu. Po pierwsze więc, nieprawdą jest, że nowe porządki nie są podporządkowane żadnej doktrynie. Oczywiście są – jest to doktryna antykatolicyzmu głęboko czerpiąca swoje rozwiązania z mistycznych przesłań Kabały. Tworzenie „nowego społeczeństwa” musi podlegać zasadzie, że „świat jest jak źle zrośnięta noga i aby ją wyleczyć, należy jeszcze raz ją złamać i złożyć ponownie – tym razem już poprawnie”. Rozumiejąc takie przesłanie, zrozumiemy także, dlaczego ideologom nowej szczęśliwości tak przeszkadza to, co tradycyjne, związane z wierzeniami przodków, to, co ponadludzkie, niezmienne i nieprzemijające.

Tej ideologii dramatycznie zawadza koncepcja prawdy istniejącej obiektywnie, niewzruszonej i dającej się poznawać. Takie podejście do poznania jest dla rewolucjonistów, ideologów „otwartego społeczeństwa” śmiertelnie niebezpieczne, nieodmiennie bowiem pokazuje papierowość ich wizji, upraszczanie obrazu zdarzeń i dążenie do wpojenia wszystkim jednego tylko sposobu rozumienia sensu świata. Wywracanie tradycji jest, oczywiście, także niszczeniem naturalnego środowiska człowieka – rodziny, pracy, nauki i wiary. Powoduje, że ludzie tracą wszelkie punkty oparcia. I właściwie... o to chodzi. Temu służy także koncepcja prawdy relatywnej, uwikłanej w konteksty. Taka „prawda” jest na tyle skomplikowana, a jej poznawanie wręcz niemożliwe, że chcąc utrzymać jaką taką stałość warunków swojego życia, ludzie będą musieli zasięgać opinii i rad u swoistych wyroczni „nowego świata”. Ci właśnie „nauczyciele” staną się przewodnikami duchowymi i fizycznymi. O to chodzi, aby komisarze „nowego świata” – bez używania przemocy – stali się przewodnikami mas. Ludzie tracący tradycyjne punkty oparcia stają się swoistą mierzwą, uzależnioną od wiatrów wiejących w opanowanych przez nowych proroków środkach masowego przekazu.

Reklama

Zniszczenie rodziny to kierunek zupełnie naturalny. Już komuniści próbowali wyrywać dzieci ze środowiska rodzinnego i kształtować je za pomocą wpajanej im nachalnie ideologii. Im się nie udało, stosowali bowiem fizyczną siłę, a ta zawsze rodzi naturalny odruch oporu. Nowi komuniści – przystrojeni w europejskie garnitury – już nie popełniają błędów swoich poprzedników. Wiedzą, że przymusowe zabieranie dzieci z rodzin to będzie dopiero następny etap ich rewolucji. Najpierw muszą nas obezwładnić i ogłuszyć swoją świetnie wyglądającą i przystrojoną w piórka najbardziej modnych idoli ideologią. Ona nie jest już tak przaśna i odstręczająca jak jej poprzedniczka. Zasadza się na wpojeniu przekonania, że właściwie wszystko wolno, a każdy, kto twierdzi inaczej, powinien być wolności pozbawiony, nie ma bowiem wolności dla wrogów wolności. Świat proponowany przez proroków nowej lewicy jest trudny i pozbawiony wyraźnych drogowskazów. Na tym właśnie polega jego siła... Nie może być opanowany bez nowych przewodników, bez nauczycieli od wszystkiego.

Ludzie wyrwani ze swoich środowisk, pozbawieni zdolności posługiwania się własnym zdrowym rozsądkiem, staną się bezwolnymi kukiełkami w rękach „tych, co wiedzą lepiej”. Nie będzie już pewności sądzenia o niczym. Płcie ludzkie ulegną rozmnożeniu, zachowania zboczone urosną do rangi najbardziej hołubionych manifestów. Nauka stanie się zlepkiem nieopartych na doświadczeniu sądów i mniemań.

Do czego to wszystko doprowadzi? Ano do tego, do czego doprowadziły degeneracje potężnych cywilizacji, które istniały już przed łacińską Europą. Staniemy się bezwolni, pozbawieni władzy osądzania zdarzeń, zdani na kaprysy kapłanów nowej kultury i „nowego świata”. Będziemy nieustannie gwałceni przez własne oczy, ale także przez istniejącą w nas podświadomość. Prawomyślności – a właściwie bezmyślności – będzie w nas strzegła „policja nowego świata”, czyli zainfekowane nowymi miazmatami nasze własne umysły. Znikną pojęcia brzydoty i zła, przestanie się mówić o jakichkolwiek przejawach duchowości, bo sama duchowość stanie się tylko skwapliwie zwalczanym przesądem z okresu, gdy ludzkość jeszcze nie uległa wyzwoleniu.

Reklama

To tylko kilka obrazków ze starannie zaplanowanego świata przyszłości. Nie piszę już o powszechnym wszczepianiu ludziom mikrochipów, które rzekomo będą chronić nasze zdrowie, a w rzeczywistości będą niejako on-line informować „centralę” o każdym naszym ruchu i myśli, będą czytane przez czujniki policji, służb granicznych i każdej innej formacji strzegącej nowych porządków.

Jeżeli uważacie, że takie pomysły to jedynie zły sen, to zacznijcie się baczniej przyglądać temu, co teraz właśnie podpełza do waszych stóp. Świat nie zniknie z dnia na dzień, będzie się kurczył, szarzał i zakładał coraz bardziej totalitarne maski przez całe długie lata. W zasadzie to właśnie już się dzieje. Tym, którzy dziarsko pokrzykują, że na to nie pozwolą, radzę, aby wyraźnie porównali swoje środowiska dwadzieścia lat wcześniej i dziś...

I co? Zatrważające, jak to jednak wszystko się zmieniło? To idzie coraz szybciej. Tylko nasz uparty opór, nasza kontrofensywa mogą to jeszcze spowolnić, a kto wie, może nawet zatrzymać. I – żeby była jasność – od „nowego świata” nikt nie ucieknie, nikt się nie wymknie z jego morderczo opiekuńczych ramion.

2018-07-10 12:29

Ocena: +13 -4

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dyktatura rankingów czy skracanie smyczy? Kontrole kuratoryjne kontra szkoły z misją

[ TEMATY ]

felieton

korepetycje z oświaty

Andrzej Sosnowski

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

MEN właśnie opublikowało Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2024/2025. To standardowa procedura. Każdy rok szkolny ma swoje priorytety edukacyjne, które wcześniej ogłasza minister edukacji. Zwykle ich określenie wiąże się z przekazywaniem dodatkowych pieniędzy na programy, które mają wzmacniać wybrane przez ministra zagadnienia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie zapowiedź kontroli nauczycieli ze szkół uzyskujących najniższe wyniki z egzaminu ósmoklasisty. Blady strach spadł na szkoły z terenów słabszych społeczno- ekonomicznie oraz na szkoły katolickie, które niejednokrotnie prowadzą zajęcia z uczniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych.

Niegdyś drwiono z „cnót niewieścich”. Krytykowano ówczesnego ministra edukacji i nauki za zbytni konserwatyzm i zachęcanie do promocji wartości z kręgu kultury śródziemnomorskiej."Nigdy nie jest jednak tak źle, żeby nie mogło być gorzej". Sytuacja, w jakiej się wówczas znaleźli nauczyciele nie była najgorszą z możliwych. Obecnie postanowiono zamiast marchewki użyć kija. MEN opublikowało właśnie priorytety na nowy rok szkolny. Uwaga środowisk oświatowych skupiła się na na ostatnim punkcie, tj. kontroli zgodności z przepisami prawa oświatowego, organizacji doradztwa zawodowego, sprawowania nadzoru pedagogicznego przez dyrektora oraz realizacji zadań w zakresie doskonalenia zawodowego nauczycieli w szkołach uzyskujących najniższe wyniki z egzaminu ósmoklasisty.
CZYTAJ DALEJ

Ogromny pożar zabytkowego kościoła w Amsterdamie

2026-01-01 13:35

[ TEMATY ]

pożar

PAP/EPA/REMKO DE WAAL

Sylwester w Holandii przebiegł w cieniu tragedii i zamieszek. Kilka osób zginęło w wypadkach z fajerwerkami, doszło do kilkudziesięciu pożarów i ataków na policję oraz ratowników medycznych. W wielu miastach wprowadzono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Jednym z najpoważniejszych zdarzeń był ogromny pożar zabytkowego kościoła w Amsterdamie - Vondelkerk.

Tegoroczna noc sylwestrowa w Holandii okazała się wyjątkowo dramatyczna. W różnych częściach kraju doszło do śmiertelnych wypadków związanych z użyciem fajerwerków, m.in. w Nijmegen i Aalsmeer. Policja bada, czy używany materiał pirotechniczny był legalny. W Bergen nad Morzem Północnym śmierć poniosło dziecko potrącone przez samochód.
CZYTAJ DALEJ

Droga św. Jakuba ustanowiła nowy rekord: w 2025 roku ponad pół miliona pielgrzymów

2026-01-02 13:28

[ TEMATY ]

droga św. Jakuba

Karol Porwich/Niedziela

szlak jakubowy

szlak jakubowy

Pielgrzymowanie Drogą św. Jakuba cieszy się coraz większym zainteresowaniem: w roku pielgrzymkowym 2025 liczba pielgrzymów pobiła wszystkie poprzednie rekordy i po raz pierwszy przekroczono granicę pół miliona. Według statystyk Biura Pielgrzymów w Santiago de Compostela, certyfikaty otrzymało 530 987 pielgrzymów. Wśród nich 53,4 proc. stanowiły kobiety - było ich prawie 35 tys. więcej niż mężczyzn. Jak zawsze, najliczniejszą narodowością byli Hiszpanie (228 527), a następnie Amerykanie (43 980), Włosi (26 680) i Niemcy (24 356).

W Sylwestra do Santiago przybyło 257 pielgrzymów, co odzwierciedla tendencję zimowych pielgrzymek do unikania tłumów w bardziej popularnych, cieplejszych miesiącach. Oczekuje się, że boom utrzyma się w 2026 roku i ponownie wzrośnie w 2027 roku. Wtedy rozpoczyna się kolejny Rok Święty św. Jakuba, obchodzony zawsze, gdy święto św. Jakuba, 25 lipca, przypada w niedzielę. Certyfikat o odbytej pielgrzymce otrzymuje je każdy, kto przejdzie pieszo co najmniej 100 km lub przejedzie rowerem 200 km.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję