Z jednej strony, porównując Polskę z krajami Trzeciego Świata, wyraźnie widać, że jest nam dobrze. Najczęściej jednak porównujemy się z tymi, którzy mają lepiej. I to się zaczyna już od przedszkola, a nawet od pieluch. Mimo szumnych haseł, że lepiej być niż mieć, w małych umysłach równolegle koduje się informację, że jednak lepiej mieć, zwłaszcza kiedy inni już coś mają.
Nawet dorosłemu jest trudno odnaleźć się w sytuacji, kiedy na przykład wszyscy koledzy ze studiów jeżdżą już wypasionymi autami, a on wciąż używanym dwunastoletnim. A co dopiero ma powiedzieć dziecko, które to przeżywa nie raz na pięć lat z okazji zjazdu absolwentów, tylko przez pięć dni w tygodniu w szkole. I na dodatek po latach zderza się z prawdą życia – bo choć uczyło się pilnie i tak nie pójdzie na wymarzone studia, bo są za daleko i koszty utrzymania zabiją domowy budżet.
W tę niedzielę mamy zbiórkę na Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Dla wielu dzieciaków może to oznaczać szansę na coś lepszego.
W jednym z maili, jakie ostatnio otrzymałem, ktoś zwrócił się z apelem, by do jego parafii skierować młodego księdza, który byłby uśmiechnięty, miał wspaniały kontakt z młodzieżą i przede wszystkim był młody! List, jako że nie był anonimowy, trafił w odpowiednie ręce. Mnie natomiast zastanowiły pragnienia nadawcy. Zbliża się czas, w którym w naszej diecezji zostaną dokonane zmiany na urzędach proboszczów czy wikariuszy. Wierni będą żegnać tych, do których obecności się przyzwyczaili, i witać nowych. Tu i ówdzie może dojść do napięć, gdy komuś wyda się, że niemłody, nieuśmiechnięty albo niespełniający jakichś innych oczekiwań ksiądz, nie nadaje się do pracy w danej parafii. Zadałem sobie zatem pytanie: jakiego księdza potrzebują wierni oraz, czy istnieje jakiś jeden wzorzec, który odpowiadałby wszystkim? I oto trafiłem na słowa Benedykta XVI, który mówił: „Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem. Nie wymaga się od księdza, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekuje się od niego, by był ekspertem w dziedzinie życia duchowego”.
Siedem słów Jezusa wypowiedzianych z krzyża Kościół od wieków rozważa w Wielkim Tygodniu. Są jak siedem kroków prowadzących nas w głąb tajemnicy miłości Boga, która objawia się nie w potędze, ale w ofierze.
Przechodząc dzień po dniu drogę Wielkiego Tygodnia, spróbujmy zatrzymać się przy każdym z tych słów i pozwolić, aby stały się one modlitwą naszego serca.
Choć nie jest to zjawisko masowe, duchowni mówią o „cichym odrodzeniu” wiary. Jak pisze Vatican News, w szkockim mieście uniwersyteckim St Andrews coraz więcej studentów interesuje się Kościołem katolickim. O tym zjawisku opowiada Patrick Burke, duszpasterz akademicki i proboszcz parafii św. Jakuba.
„To zdecydowanie się dzieje, ale nie ma to nic wspólnego z nami” – mówi ks. Burke. „Bóg wie, że my – księża i świeccy – zrobiliśmy wszystko, by zniszczyć Kościół, a mimo to istnieje wyraźne zainteresowanie i zwrot ku katolickiemu chrześcijaństwu”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.