Sobota, 13 czerwca. Wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny.
• Iz 61, 9-11 • 1 Sm 2, 1.4-5, 6-7.8abcd • Łk 2, 41-51
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu.
Reklama
Niektórzy ją lubili albo do tej pory lubią, choć większość chyba nie bardzo… Byli tacy, którzy omijali ją szerokim łukiem, choć inni chętnie chodzili. Większość przeżyła ją w osobnym budynku, ale możliwe, że ktoś przeżywał ją w domu… Szkoła. Bóg dzisiaj zaprasza nas do swojej szkoły, w której każdy miał swój udział, zanim usiadł w ławce w pierwszej klasie; tej szkole na imię „rodzina”. Różne rzeczy mogą się nam ze szkołą kojarzyć: korytarze, przerwy, zabawy, pierwsza miłość, ale bez dwóch rzeczywistości nie miałaby sensu – bez uczniów i nauczycieli. Tak jak uczy nas papież Franciszek, mamy być jednocześnie uczniami i misjonarzami: uczcie się i siebie nawzajem. W tej Bożej szkole – Świętej Rodzinie z Nazaretu, wszyscy troje – Maryja, Józef i Jezus – byli dla siebie nauczycielami i uczniami. Co to była za szkoła? Czym się w niej zajmowano? Po pierwsze: szkoła milczenia. W dzisiejszym świecie nieraz kilka sekund milczenia i rodzi się już jakiś niepokój, bo świat nas zagaduje przez telewizję, Internet, radio, plotkujące sąsiadki. Zwyczajnie trzeba „się zamknąć”, żeby usłyszeć, iż Bóg mówi. To przecież nie On przestał mówić, tylko my przestaliśmy słuchać. Po drugie była to szkoła modlitwy wiarą. Maryja z pewnością opowiadała Jezusowi o tym, jak przyszedł do niej anioł i jak Ona, choć do końca nie wiedziała, na co się zgadza, powiedziała „fiat”, „bądź wola Twoja”, „zgadzam się, bo Bóg wie lepiej”. Ta lekcja przydała się Jezusowi w Ogrójcu – gdy było bardzo ciężko, był w stanie powiedzieć: „nie moja, ale Twoja wola niech się stanie”. Po trzecie nazaretańska szkoła była szkołą pracy. Św. Józef, którego żadnego słowa Ewangelia nie przekazuje, był cieślą. Była to szkoła, gdzie uczono, że praca nie może być celem samym w sobie, ale środkiem do tego, by moje życie istniało i było godne. Wreszcie szkoła Świętej Rodziny to szkoła miłości. Przecież Maryja wspomina w dzisiejszej Ewangelii: „Z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Nie mogło tego bólu powodować to, że przyjdzie kurator albo kontrola z Ośrodka Pomocy Społecznej, bo się dziecko straciło… Tylko miłość, bo kochane dziecko gdzieś się nam zagubiło, więc trzeba intensywnie, z miłości szukać, gdzie jest moje „kochane. Na czym polegała świętość Świętej Rodziny? Na tym, że mieli Jezusa. My jako rodzina – Kościół też mamy Jezusa i dlatego w czasie każdej Eucharystii jesteśmy zaproszeni do Bożej szkoły. Jest to szkoła milczenia, kiedy po wprowadzeniu do aktu pokuty przepisy liturgiczne zalecają chwilę ciszy, by uświadomić sobie grzech i to, co teraz będę robił. Następnie owe przepisy wskazują, że po homilii powinna być chwila ciszy, żeby słowo przed chwilą usłyszane dotknęło, przegryzło moje serce. Dalej liturgia mówi, że po Komunii, a przed dziękczynieniem albo w jego miejsce ma być cisza, żebym doświadczył ważnych wydarzeń, by moje serce je przeżyło. Liturgia jest też szkołą modlitwy z wiarą, bo na początku jest to modlitwa przebłagania, przepraszamy za grzechy i prosimy o miłosierdzie. Następnie jest modlitwa prośby, a potem wielka modlitwa dziękczynienia, poczynając od: „dzięki składajmy Panu Bogu naszemu”, aż do: „wszelka cześć i chwała…”. Liturgia jest też szkołą pracy, bo za każdą złotówką złożoną „na tacę” stoi praca wcześniej czy później wykonana, zaś o składanych na ołtarzu chlebie i winie teksty liturgiczne mówią, że są one owocem ziemi, owocem winnego krzewu i pracy rąk ludzkich. Wreszcie liturgia jest szkołą miłości, bo co innego pozwoliłoby szczerze i prawdziwie powiedzieć „Bierzcie i jedzcie… bierzcie i pijcie, to dla Was, to za Was”? Rodzina ma być wielka miłością, a więc wielka Jezusem, a ci, którzy chcą taką rodzinę budować, używać będą trzech słów: DZIĘKUJĘ, PRZEPRASZAM i KOCHAM. Dziękuję za każde najmniejsze dobro, którego od ciebie doświadczyłem; przepraszam, bo nie jestem idealny; kocham, ale z tym słowem jest tak, że samo jego wypowiedzenie to zbyt mało. Za nim winny iść konkretne czyny. Św. Augustyn mówił: „Miłość to wybór drogi miłości i wierność temu wyborowi”. Stąd pytanie, czy jestem wierny wybranej swojej drodze miłości: małżeńskiej, kapłańskiej, zakonnej, każdej innej…?
J.S.
ROZWAŻANIA NA ROK 2026 JUŻ DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!: "Żyć Ewangelią 2026".

